Arkham

Arkham 4 stycznia (popołudnie) 1930 roku

W knajpie można było odpocząć po wizycie na posterunku.

[21:18] <ian> – Dobra, zadzwonimy i tyle bo nie widzę powodu by tam jechać tak szczerze.
[21:18] <ian> – Ja chciałbym po prostu wiedzieć, czemu nas akurat wskazał Silas w swoim testamencie.
[21:18] <susan> – Równie dobrze możemy to zrobić teraz, z tej knajpy.
[21:18] <ian> Wisconsin?
[21:19] <susan> Wstaje i podchodzę do kelnerki.
[21:19] <susan> – Przepraszam, czy mogłabym przejrzeć książki telefoniczne?
[21:20] <mg>- Nie mamy u siebie książki, proszę pani.
[21:21] <susan> – Może w punkcie informacyjnym na dworcu będą mieli.
[21:21] <harry> – Skontaktuj się z centralą.
[21:21] <mg> A już na pewno na poczcie.
[21:22] <mg> Tylko międzymiastowe w tamtych czasach to było wyzwanie.
[21:22] <susan> – Ale nie znamy numeru właśnie.
[21:22] <susan> Poczty otwarte w soboty są?
[21:22] <mg> Bo dzwoniło się przez centralę i zamawiało rozmowę z numerem takim to a takim.
[21:23] <mg> Tamta centrala przekazywała to do miasta i centrala w mieście szukała numeru i znajdowała rozmówcę.
[21:23] <mg> Potem oddzwaniali i przez ten czas trzeba było czekać przy aparacie czy będzie połączenie.
[21:23] <susan> – Dobra, to proponuje coś przekąsić i iść na pocztę/punkt informacyjny.
[21:25] <mg> To co robicie?

[21:26] <susan> Jemy.
[21:26] <susan> A potem idziemy na pocztę.
[21:26] <ian> – Ustalmy fakty i pytania, które chcemy zadać doktorowi.
[21:26] <mg>To jakiś podwieczorek sobie podjadacie.
[21:26] <susan> – Może przedstawmy mu się.
[21:27] <susan> – Jako spadkobiercy.
[21:27] <susan> – Powiedzmy, że Silas nie żyje i wśród jego rzeczy znaleźliśmy telegram.
[21:27] <susan> I chcieliśmy się dowiedzieć, o co chodzi.
[21:28] <harry> Tak i zapytamy się o wygląd Darcusa.
[21:28] <ian> – Od tego najlepiej będzie zacząć.
[21:29] <harry> – …bo jeśli on tam tego wieczoru to ja bez spluwy nie wrócę do tego domu.
[21:30] <susan> – Widziałeś go w ogóle?
[21:31] <ian> – Nikt nie widział twarzy, ale że ktoś w ogóle był to raczej pewne.
[21:34] <mg> Wtedy w oknie to mógł być każdy.
[21:34] <mg> Bo widzieliście tylko sylwetkę.
[21:34] <susan> – Zapytać nam nie zaszkodzi.
[21:34] <susan> – Chyba ze Harry będzie podskakiwał potem ze strachu na widok każdego mężczyzny pasującego do opisu.
[21:35] <mg> Podwieczorek już macie dojedzony.
[21:35] <susan> – No panowie, idziemy na pocztę?
[21:35] <ian_> – Ruszamy.
[21:36] <ian_> – Zobaczymy, co nam powie pan dr Abner Harrison ze szpitala stanowego w Greenwood.
[21:36] <mg> Na pocztę nie jest daleko.
[21:37] <mg> Jest również po tej stronie rzeki, więc z powodzeniem znajdziecie ją.
[21:37] <mg> Nawet pytając się kelnerki.
[21:37] <mg> Jest tuż przy samym Placu Niepodległości, niedaleko policji
[21:37] <mg> Płacicie po 50 centów i wychodzicie na ulicę

Droga na pocztę nie zabrała dużo czasu. Mgła już opadła, ale wraz z nią również temperatura. Czyżby wracała zima? Niestety, ale poczta była zamknięta. Późne popołudnie nie sprzyja załatwianiem spraw na poczcie. Poszukiwania za telefonem sprowadziły grupę na dworzec, tuż przy kiosku z kwiatami oraz mapami.
Dworzec kolejowy w Arkham

[21:42] <susan> Idziemy do punktu informacyjnego w którym kupowałam mapę.
[21:43] <mg> Punkt jest otwarty. Starsza pani siedzi w środku i przegląda gazetę.
[21:43] <susan> – Dzień dobry pani.
[21:44] <susan> – Czy mógłibyśmy skorzystać z książek telefonicznych?
[21:44] <sklepowa> – Proszę – i podaje książkę telefoniczną.
[21:44] <mg> Na niej jest napisane „Arkham”.
[21:45] <harry> – Może pani orientuje się jak możemy skontaktować się ze szpitalem w Greenwood.
[21:45] <ian_> – Zadzwońmy do centrali telefonicznej. Oni nas pokierują.
[21:46] <susan> – Chyba nie mamy wyjścia.
[21:46] * Harry otwiera książkę i szuka numer telefonu do Szpitala psychiatrycznego w Arkham.
[21:46] < Sklepowa > – W Greenwood? A gdzie to jest?
[21:46] <harry> – Może szpital w Arkham może wiedzieć…
[21:47] <harry> – …lub znać doktora Harrisom.
[21:47] <susan> – W sumie niegłupi pomysł.
[21:47] <mg> Numer do Arkham Asylum jest.
[21:47] <harry> – Wykręcam numer.
[21:48] <mg> Biip…biiip….biiiip…. Szpital psychiatryczny w Arkham. Słucham?
[21:48] <mg> (kobiecy głos)
[21:48] <harry> – Dzień dobry Pani.
[21:49] <recepcja> – W czym mogę pomóc?
[21:49] <harry> – Z tej strony Harry La Fayette.
[21:50] < Recepcja > W jakiej sprawie pan dzwoni?
[21:50] <harry> – Chciałem się zapytać czy Pani mogłaby pomoc skontaktować się ze szpitalem psychiatrycznym w Greenwood.
Greenwood Sanitarium
[21:50] <harry> Chodzi o doktora Abnera Harrisona.
[21:51] <harry> – Jest to lekarz prowadzący.
[21:51] < Recepcja > Ale kim pan jest?
[21:51] < Recepcja > – Tutaj jest szpital w Arkham, a nie w Greenwood…
[21:52] <harry> – Hmmm jestem członkiem rodziny pacjenta…
[21:52] <harry> …który ten lekarz prowadzi.
[21:52] <harry> -Wiem, ale czy pani mogłaby pomoc?
[21:52] <harry> – Byłby bardzo wdzięczny.
[21:53] < Recepcja > – Mogę zadzwonić do Greenwood do ich placówki, ale jeśli doktora nie ma na dyżurze to nie będzie mógł odebrać.
[21:53] < Recepcja > Mogę zadzwonić tylko na recepcję.
[21:53] < Recepcja > A tam sprawdzą, czy doktor jest na dyżurze.
[21:54] <harry> – Dobrze.
[21:54] <susan> – Weź numer od razu jak byś nie dal rady z nim teraz rozmawiać.
[21:54] < Recepcja > Muszę się rozłączyć. Proszę zadzwonić za godzinę – trzeba czekać na międzymiastową.
[21:55] <susan> – Co ci powiedzieli?
[21:55] <harry> – Mam oddzwonić za godzinę.
[21:56] <harry> – Sprawdza czy ma dyżur.
[21:56] <susan> – To co? Czekamy tutaj czy oddzwonimy z hotelu?
[21:56] <harry> Możemy z hotelu.
[21:57] <susan> – To zapisz numer i wracajmy do hotelu.
[21:57] <harry> Tylko czy tam wdziałaś telefon?
[21:57] <mg> Nie widzieliście telefonu.
[21:57] <susan> – No to czekamy tutaj.
[21:57] <ian_> A budka telefoniczna w okolicy?
[21:58] <mg> Budka jest – tylko na miejscowe rozmowy.
[21:58] <susan> Przecież dworzec jest w okolicy…
[21:58] <mg> I jest aparat na taxi.
[21:58] <harry> – Chyba ze sami zadzwonimy do centrali.
[21:59] <harry> – Spróbuj Susan,
[21:59] <susan> – Dobrze, dzwonię do centrali.
[22:00] <ian_> – Nie ma co, jeśli ktoś już ma się tym zająć.
[22:00] <susan> – Spróbujmy, może będzie szybciej.
[22:00] <ian_> Przejrzeliśmy dokładnie resztę rzeczy, które dostaliśmy od policji?
[22:01] <susan> Ja przejrzałam portfel.
[22:01] <mg> Na centralę dzwoni się po wciśnięciu “0”.
[22:01] <susan> Dzwonię.
[22:02] <mg> – Centrala, słucham?
[22:03] <susan> – Dzień dobry.
[22:03] <susan> – Mogłabym uzyskać połączenie ze szpitalem stanowym w Greenwood?
[22:03] <ian_> (Wisconsin)
[22:04] <mg> – Proszę czekać….
[22:04] <mg> – ….proszę czekać…
[22:04] <mg> -…proszę czekać…
[22:04] * Susan czeka…
[22:05] <mg> – Proszę przygotować 1,25 i wrzucić do slotu na monety.
[22:06] <susan> Robię to.
[22:06] <mg> – Proszę czekać, będzie rozmowa….
[22:06] <mg> – …proszę czekać, będzie rozmowa….
[22:07] <mg> – … proszę czekać, będzie rozmowa…
[22:07] <recepcjonistka> – Słucham? (kobiecy głos)
[22:07] <susan> – dzień dobry, Susan Chambers.
[22:07] <susan> – Czy mogłabym rozmawiać z doktorem Abnerem Harrisonem?
[22:09] < Recepcjonistka > – Dziś nie ma go na dyżurze. Już dzwonili do nas z Arkham w tej sprawie. Doktor Harrison jest na urlopie od dwóch tygodni i jeszcze przez tydzień na nim będzie.
[22:09] < Recepcjonistka > – Czy coś przekazać jak wróci?
[22:09] <susan> – Czy można się z nim skontaktować w inny sposób? to niestety ważna sprawa.
[22:09] <harry> – Zapytaj się o pacjenta.
[22:09] <ian_> (zapytaj się o daty, kiedy poszedł na urlop i kiedy dokładnie wróci)
[22:10] <harry> Dracus McCRINDLE.
[22:10] < Recepcjonistka > – Ma numer domowy, ale nie wiem czy jest w domu. Możliwe, że wyjechał. Coś wspominał o dłuższym odpoczynku.
[22:10] <susan> – Podałaby pani ten numer?
[22:11] < Recepcjonistka > – Mogę podać numer domowy, jeśli to w czymś pomoże.
[22:11] <susan> – Poproszę.
[22:11] < Recepcjonistka > – Dobrze – 569 87 87.
[22:11] <susan> – I jeszcze jedno pytanie, jeśli można.
[22:11] <susan> – Chciałabym zapytać się o jednego z pacjentów, Darcusa McCrindle’a
[22:11] < Recepcjonistka > – Proszę poczekać chwilę…
[22:12] <mg> (po chwili)
[22:12] < Recepcjonistka > – Pani dzwoni z policji czy z prasy?
[22:12] <susan> – Ani jednego, ani drugiego, jesteśmy znajomymi pana Silasa McCrinndle’a.
[22:13] <mg> (…proszę wrzucić 1,25 by kontynuować rozmowę…)
[22:13] <susan> Wrzucam.
[22:13] <susan> – On polecił nam skontaktować się z panem doktorem, a skoro doktora nie ma to może pani mogłaby parę slow powiedzieć.
[22:13] <harry> – Rodzina.
[22:13] < Recepcjonistka > – Informację o pacjencie może przekazać tylko doktor i to rodzinie pacjenta.
[22:14] < Recepcjonistka > Nie mam upoważnienia ani nawet wglądu w takie akta.
[22:15] <susan> – Nie chce znać danych medycznych.
[22:15] <susan> – Chciałabym jedynie dowiedzieć się o okolicznościach jego ucieczki z państwa szpitala.
[22:15] < Recepcjonistka > – A skąd pani wie, że uciekł?
[22:16] <susan> – Z telegramu, który pan Silas otrzymał od pana doktora Harrisona.
[22:16] < Recepcjonistka > – Czyli to już nie jest tajemnicą…
[22:17] <susan> – A czemu to miała być tajemnica?
[22:17] < Recepcjonistka > – Uciekł, gdy został przenoszony pomiędzy blokami w zakładzie. Był remont i trzeba było przenieść część pacjentów…
[22:17] < Recepcjonistka > – Nasza placówka nie chce rozgłosu szczególnie, że to ucieczka z naszego zakładu…
[22:18] < Recepcjonistka > – To nam odbierze klientów…
[22:18] <susan> – Może mi pani go opisać?
[22:18] < Recepcjonistka > – Hmmm … średniego wzrostu, brązowe oczy, koło 50, ciemne włosy choć nieliczne.
[22:19] <susan> – Jakieś cechy charakterystyczne?
[22:19] < Recepcjonistka > – Brak jedynek znaczy zębów…
[22:20] <susan> – Myśli pani ze może być niebezpieczny?
[22:20] < Recepcjonistka > – Tak uważa policja oraz sam doktor.
[22:20] <susan> – Widziała pani kiedykolwiek pana Silasa, brata osadzonego?
[22:20] < Recepcjonistka > – To właśnie dlatego dyrektor szpitala powiedział doktorowi by wziął wolne
[22:21] <susan> – Odwiedzał Darcusa?
[22:21] < Recepcjonistka > – To on miał brata? Mówiono, że zabił wszystkich ze swojej rodziny.
[22:21] <mg> ((…proszę wrzucić 1,25 by kontynuuować rozmowę…)
[22:21] <susan> Wrzucam.
[22:22] <susan> – Nie wszystkich.
[22:22] < Recepcjonistka > – Nikt go nie odwiedzał.
[22:22] <susan> – A pan doktor widział, kiedy on wyjechał?
[22:23] < Recepcjonistka > – Dwa tygodnie temu wziął urlop a czy wyjechał to nie wiem.
[22:23] <susan> – Nie kontaktował się z nikim?
[22:23] < Recepcjonistka > – Nie ze szpitalem.
[22:23] <susan> – W takim razie, kto jest z doktorem w kontakcie?
[22:23] < Recepcjonistka > – Obecnie nikt, jest na urlopie.
[22:23] <susan> – Rozumiem.
[22:24] <susan> – A może mi pani powiedzieć…
[22:24] <susan> – …czy był spokojnym pacjentem?
[22:24] <susan> – Były z nim jakieś problemy?
[22:25] < Recepcjonistka > – Zachowywał się spokojnie i nie było problemów. Nie mamy tutaj problemów z pacjentami. Już od dawna.
[22:26] <harry> ;)
[22:26] <susan> – Dobrze, dziękuję pani bardzo.
[22:27] <susan> – Za rozmowę.
[22:27] < Recepcjonistka > – Proszę.
[22:27] <susan> – Do widzenia.
[22:27] < Recepcjonistka > – Do usłyszenia.

Długa rozmowa z Arkham a potem z Greenwood nie wyczerpała możliwości dla Badaczy. Pozostał telefon do doktora, który zajmował się leczeniem Darcusa – doktora Abnera Harrisona. Niestety połączenie okazało się trudniejsze niż poprzednio.

[22:30] <ian_> – Poproszę o połączenie z numerem…569 87 87…
[22:30] <ian_> – … w Wisconsin.
[22:30] <mg> – Proszę czekać….
[22:30] <mg> – proszę czekać…
[22:31] <mg> -…proszę czekać…
[22:31] <mg> -…proszę czekać…

Ian musiał naczekać się na połączenie, które ostatniecznie doszło do skutku.

[22:31] <mg> -…proszę czekać…
[22:31] <mg> – … proszę czekać…
[22:31] <mg> – ,,, proszę czekać…
[22:31] <ian_> hehe
[22:32] <mg> – … proszę czekać…
[22:32] <mg> … proszę czekać…
[22:32] <mg> … proszę czekać…
[22:32] <mg> … proszę czekać…
[22:32] <mg> … proszę czekać…
[22:32] <susan> Zapalę sobie.
[22:32] <susan> – Chcesz Harry?
[22:33] <mg> … proszę czekać…
[22:34] <mg> … proszę czekać…
[22:34] <ian_> – Ja chcę :)
[22:34] <mg> … proszę czekać…
[22:35] <susan> – Proszę, myślałam, ze tylko swoja fajkę tolerujesz
[22:35] <susan> :)
[22:36] <ian_> – Po prostu jedną ręką nie nabiję fajki, a każą czekać na połączenie;)
[22:36] <mg> … proszę czekać…
[22:38] <ian_> Kurwa czekam aż mnie szlag trafi!
[22:39] <mg> – Przepraszamy, ale połączenie nie może być zrealizowane. Proszę spróbować później.
[22:39] <ian_> – Dziękuję, do usłyszenia.

Doktora nie ma w domu lub nie chce odbierać. Wtedy padł pomysł by porozmawiać z policją w Greenwood. W końcu będą mieć informacje z pierwszej ręki, jeśli chodzi i ucieczkę McCrindle`.

[22:41] <centrala> – Centrala, słucham…
[22:41] <susan> – Proszę o połączenie z posterunkiem policji w Greenwood.
[22:42] < Centrala > – Proszę czekać…
[22:42] < Centrala > – …proszę czekać…
[22:42] < Centrala > -…proszę czekać…
[22:43] <policjant> – P o l i c j a , s ł u c h a m (głos w słuchawce należy do mężczyzny, który strasznie rozlazło mówi )
[22:43] <susan> – Dzień dobry, Susan Chambers z tej strony.
[22:43] < Policjant > – W i t a m
[22:44] <susan> – Od dobrych kilku dni próbujemy się skontaktować z naszym znajomym panem doktorem Abnerem Harrisonem.
[22:44] <susan> – Bezskutecznie.
[22:44] <susan> – W związku z faktem ze niedawno ze szpitala stanowego uciekł groźny morderca…
[22:44] <susan> – … który mógłby chcieć zrobić doktorowi krzywdę…
[22:45] <susan> – …jesteśmy bardzo zaniepokojeni.
[22:45] <susan> – Zwłaszcza, że pan doktor nie odbiera żadnych telefonów.
[22:45] < Policjant > – P a n i d z w o n i j a k o ś w i a d e k ?
[22:45] <susan> – Przepraszam, świadek czego?
[22:46] < Policjant > – K i m p a n i j e s t ?
[22:46] <harry> – Podaj mi telefon.
[22:46] * Harry bierze telefon.
[22:46] <susan> Nie.
[22:46] <susan> Odpycham Harrego.
[22:46] <ian_> – Ciii…
[22:46] <susan> :)
[22:47] < Policjant > – C o t a m s i ę d z i e j e ?
[22:47] <susan> – Jestem znajomą pana doktora Abnera, a dokładniej rzecz biorąc znajomą jego znajomych.
[22:47] <susan> – Może mi pan powiedzieć, o co chodzi? Bo zaniepokoił mnie pan.
[22:47] <susan> – Czy z doktorem wszystko w porządku?
[22:48] < Policjant > – Z t e g o c o w i e m j e s t n a u r l o p i e i n i c n i e b y ł o z g ł a s z a n e.
[22:49] < Policjant > – W y j e c h a ł.
[22:49] <centrala> (…proszę wrzucić 1,25 by kontynuuować rozmowę…)
[22:49] <susan> – Kiedy wyjechał?
[22:49] <susan> Wrzucam.
[22:49] < Policjant > – D w a t y g o d n i e t e m u .
[22:50] <susan> – Wie pan może, dokąd?
[22:50] < Policjant > – N i e.
[22:50] <susan> – A czy mimo wszystko mógłby pan wysłać patrol do jego domu?
[22:50] <susan> – Bardzo się niepokoimy.
[22:51] <harry> (to szeryf)
[22:51] <harry> (albo zastępca)
[22:51] <ian_> (albo sprzątacz)
[22:51] < Policjant > – J u ż r a z p a t r o l b y ł n a m i e j s c u i n i c z e g o p o d e j r z a n e g o n i e w i d z i a ł.
[22:52] <susan> – A wchodzili do domu?
[22:52] <harry> – Dasz mi ten telefon?
[22:52] < Policjant > – N i e m a m y n a k a z u.
[22:52] <susan> – Proszę się nie rozłączać, mój brat jeszcze chciałby porozmawiać z panem.
[22:52] <susan> Daję Harremu telefon.
[22:53] <harry> Halo, witam z tej strony Harry McCrindle.
[22:53] < Policjant > – W i t a m.
[22:54] <harry> Czy wie pan cos na temat ucieczki?
[22:54] <harry> Darcus McCRINDLE
[22:55] < Policjant > – N i e m o g ę u d z i e l a ć t a k i c h i n f o r m a c j i o s o b o m p o s t r o n n y m.
[22:55] <centrala> (…proszę wrzucić 1,25 by kontynuuować rozmowę…)
[22:56] <harry> Proszę Pana, jestem spadkobiercą Silasa McCRINDLE.
[22:56] <harry> Wrzucam.
[22:57] < Policjant > – J a z a w o ł a m p r z e ł o ż o n e g o.
[22:57] <mg> (po chwili)
[22:57] <perkins> – Perkins, słucham (mocny, stanowczy głos męski, lekko charczący).
[22:57] <harry> Dzień dobry.
[22:58] < Perkins > – Witam. Policja w Greenwood.Posterunek policji w Greenwood
[22:58] <harry> Proszę pana, jestem spadkobiercą Silasa McCrindle.
[22:58] <harry> Brata Dracusa Mccrindle.
[22:58] < Perkins > – Rozumiem. Proszę dalej…
[22:58] <harry> Otrzymaliśmy telegram…
[22:59] <harry> …od doktora…
[22:59] <harry> Harrisona.
[22:59] <harry> Że ten szaleniec uciekł ze szpitala.
[22:59] < Perkins > – Zgadza się.
[22:59] < Perkins > – Darkus McCridle zbiegł 10 dni temu.
[22:59] <harry> Chcieliśmy się dowiedzieć na temat okoliczności jego ucieczki.
[23:00] < Perkins > – Łapiduchy nie dopilnowały, to znaczy nie zachowano należytej ostrożności podczas transportu jeńca pomiędzy blokami zakładu.
[23:01] <harry> – Hmm. Czy on zabił kogoś podczas tej ucieczki?
[23:02] < Perkins > – Nie, tylko uciekł.
[23:02] < Perkins > – Ochrona nie zdołała go złapać, a gdy moi ludzie przybyli to nie udało się wpaść na jego trop.
[23:02] < Perkins > – Nawet psy nie dały rady.
[23:03] <harry> – Nie podejrzewa pan gdzie mógł uciec?
[23:03] < Perkins > – Była ciężka zima przed świętami, więc sądzimy że jednak nie przetrzymał jej i pewnie wiosną z lasu wyciągniemy ciało.
[23:03] < Perkins > – Miał już ponad 50 lat a człowiek w takim wieku i w samym szlafroczku daleko nie ucieknie.
[23:04] < Perkins > – Wpadł pewnie w jakiś wykrot, stoczył się, zasypało go i zamarzł.
[23:04] < Perkins > – To i tak lżejsza śmierć niż to, co sam dokonał.
[23:04] <harry> – Dlaczego Panowie uważaliście ze zginęła cala rodzina?
[23:04] < Perkins > – Jak będziemy mieć szczęście to może go jeszcze wilki nadjadły.
[23:04] <harry> -McCrindle.
[23:05] <mg> (he, he, he… słychać ze słuchawki)
[23:05] <harry> – Nie uważam by to było zabawne.
[23:05] < Perkins > – Nie, nie zginęła cała rodzina. Uszedł z życiem Silas McCrindle wraz z synem Matem.
[23:06] <harry> – Wiecie gdzie jest Mat?
[23:06] < Perkins > – A ja uważam, bo to, co zrobił ten człowiek, było taką potwornością, że będzie się za to smażył w piekle na specjalnym ruszcie,
[23:07] < Perkins > I nie zmienię swojego zdania, bo widziałem to i wiem, że tylko bestia była w stanie tego dokonać.
[23:07] <centrala> (…proszę wrzucić 1,25 by kontynuuować rozmowę…)
[23:07] <harry> Wrzucam.
[23:07] <harry> – Czyli widział pan to, co on zrobił?
[23:08] < Perkins > – Tak.
[23:08] <harry> – Nie wierzę…
[23:08] < Perkins > – To już pana sprawa.
[23:08] <harry> – Panu…
[23:08] <harry> – Jeden człowiek nie mógł zabić całej rodziny.
[23:09] < Perkins > – To ścierwo nie powinno stąpać po ziemi tylko gryźć kwiatki od dołu dawno temu.
[23:09] < Perkins > Powinni go usmażyć na krześle póki mogli.
[23:09] <harry> – A co z Matem?
[23:10] < Perkins > – Nie mieliśmy z nim kontaktu od tamtego dnia. Z Silasem również tak nawiasem mówiąc.
[23:10] <harry> – Może Pan mi opowiedzieć, co tam się stało.
[23:10] < Perkins > Podobno sporo podróżowali, zmieniali miejsca zamieszkania i takie tam. Doktor miał z nim kontakt,
[23:10] < Perkins > Co się stało gdzie?
[23:11] <harry> – U McCrindle.
[23:11] < Perkins > Sam jestem ciekaw. Ja widziałem tylko efekt końcowy, czyli porozrywane ciała, przeżute organy i hektolitry krwi na ścianach.
[23:11] <harry> – Jak doszło do tej tragedii?
[23:12] <harry> – Był tam Dracus na miejscu?
[23:12] < Perkins > – Nie wiem dlaczego do niej doszło, nie wiadomo jak to zostało zrobione – jest tylko Darcus który wybucha śmiechem na to wszystko jak się o tym mówi lub pokazuje zdjęcia.
[23:12] <harry> – Jakie zdjęcia?
[23:13] < Perkins > Pamiętam, jak mówił kiedyś już po rozprawie – “Szkoda, że to nie wszyscy…”
[23:13] < Perkins > Będzie się smażyć w piekle….
[23:13] < Perkins > Już ja tego dopilnuję…
[23:14] <harry> – “Szkoda, że to nie wszyscy…” to a propos rodziny?
[23:14] < Perkins > – A kogo? Jasne, że tak…
[23:14] <harry> – Że nie zabił wszystkich?
[23:14] < Perkins > – Tu nie ma miejsca na dowolną interpretację. Trzeba było ścierwo na krzesło rzucić….
[23:15] <harry> – hmmm…
[23:15] <harry> – Silas nie żyje.
[23:15] < Perkins > – Kiedy to się stało?
[23:15] <harry> – Niby miał wypadek przed nowym rokiem.
[23:16] <harry> – Złamany kark.
[23:16] <harry> – Tutaj mówili, że niby wypadek ze nic się nie stało.
[23:16] < Perkins > – Kto mówił?
[23:16] <harry> – Policja w Arkham.
[23:17] < Perkins > – To widocznie tak było. Wypadki chodzą po ludziach.
[23:17] < Perkins > – Aż w Arkham? Kawał drogi.
[23:17] <harry> – Myśli pan ze Dracus mógł to zrobić?
[23:18] < Perkins > – To nie Darcus. To nie w jego stylu a poza tym musiałby mieć siedmiomilowe buty i latający szlafrok by tego dokonać.
[23:18] < Perkins > (he, he, he – znów śmiech w słuchawce)
[23:18] < Perkins > – I mieć dupę jak niedźwiedź polarny!
[23:18] <harry> – Dobrze, czy wie Pan jak moglibyśmy go rozpoznać?
[23:18] <harry> Jeśli by się kręcił po okolicy.
[23:19] <mg> (HA, HA, HA …. ryknął na cały głos)
[23:19] <harry> ha ha ha…
[23:20] <harry> – Czy wie Pan, po czym go poznamy?
[23:20] < Perkins > – Rozpoznać…dobrze…koło pięćdziesiątki, niski, prawie łysy, pociągła twarz, brakuje mu górnych jedynek…
[23:20] <harry> – Dobrze dziękuję Panu za pomoc.
[23:20] <harry> – Jeśli będzie w okolicy powiadomię Pana.
[23:20] < Perkins > – Proszę.
[23:21] <harry> – Chwila…
[23:21] < Perkins > – Tak?
[23:21] <harry> Czy może pan sprawdzić czy u doktora wszystko w porządku?
[23:22] <harry> – Nie odbiera telefonu, a mam jeszcze kilka pytań.
[23:22] < Perkins > – Sprawdzaliśmy. Codziennie przejeżdżamy tam i nic się nie dzieje.
[23:22] < Perkins > – Wyjechał zdaje się na urlop. Tak na powiedzieli w szpitalu.
[23:22] <harry> – Wie Pan gdzie wyjechał?
[23:22] <susan> (jakby leżał martwy to tez by się nic nie działo)
[23:22] <harry> – Tak ale jakoś nie chce mi się wierzyć, by doktor tak zostawił ta sprawę.
[23:23] <harry> – Poza tym miał się skontaktować z Silasem.
[23:23] < Perkins > – Panie, a ja wiem, gdzie ludzie jeżdżą? Może lubił narty, może nad morze albo do Chicago. Nie mam pojęcia.
[23:24] <harry> – Dobrze może panowie sprawdzicie czy drzwi są zamknięte?
[23:24] < Perkins > – Nie ma zgłoszenia to nie ma sprawy. Nie wejdę w niczyje życie z butami tylko, dlatego że mi się tak wydaje. Za dużo chłopaków wyleciało z tej roboty za takie akcje.
[23:25] <harry> – Nie proszę Pana o włamanie tylko sprawdzić czy dom jest cały.
[23:25] < Perkins > – Dom jest cały i stoi jak stał. To mogę panu zapewnić.
[23:25] < Perkins > – Okna nie są powybijane, drzwi całe, płotek w porządku.
[23:26] < Perkins > – Przy najbliższym patrolu sprawdzą jeszcze moi ludzie czy drzwi są zamknięte, jeśli to pana uspokoi.
[23:26] <harry> – Jest pan Pewny siebie jak na szeryfa, co właśnie uciekł mu morderca z krzesła.
[23:26] <harry> – Dziękuję.
[23:26] <harry> – Do usłyszenia.
[23:26] < Perkins > – Jestem, bo jeszcze żaden 50 latek w piżamie nie przeżył zimy w Wisconsin
[23:27] < Perkins > – Do usłyszenia.
[23:27] * Harry odkłada słuchawkę.

shaun baker - power

Ostatnie rozmowy telefoniczne nie wniosły wiele do sprawy, ale pozwoliły na sprawdzenie kilku ciekawych wątków i kto wie, kiedy przydadzą się przy tej sprawie. Posterunek to ostatni punkt do sprawdzenia tego dnia. Za oknem już szarówka przeszła w regularny mrok i robiło się mało przyjemnie na podwórku. Wszyscy postanowili wrócić do hotelu. Za kontuarem przywitała ich właścicielka hotelu.

[23:32] <babcia> Babcia przywitała was na dole
[23:32] <harry> – Znowu…
[23:32] < Babcia > – Dziś już zimniej, prawda?
[23:32] < Babcia > – Noc zapowiada się zimna.
[23:32] <harry> – Tak.
[23:32] <ian_> – Tak jest.
[23:32] <harry> – Ma Pani dużo gości w ciągu roku?
[23:33] < Babcia > – Nie za dużo. Teraz to nie jest modne.
[23:33] < Babcia > – W Arkham nie ma nic – morza, jeziora czy gór.
[23:33] <harry> – No, ma uniwersytet.
[23:34] < Babcia > – Tylko jak ktoś na uniwersytet przyjedzie to może, ale ile można.
[23:34] < Babcia > Czasami ktoś przejazdem i to wszystko.
[23:34] <susan> Idę do swojego pokoju.
[23:34] < Babcia > Od tygodnia jest jeden człowiek.
[23:34] <susan> – Dobranoc.
[23:34] < Babcia > – Dobranoc.
[23:34] <susan> Jak to słyszę to się cofam.
[23:34] <harry> Jeden człowiek? Turysta?
[23:35] < Babcia > – Nie, sprzedawca odkurzaczy. Z Filadelfii.
[23:35] <susan> – Jak wygląda?
[23:35] <harry> – No dobrze…
[23:36] < Babcia > Tęgi jegomość. Ledwo wchodzi na te schody.
[23:36] <ian_> – Kto by pomyślał, w czasach kryzysu.
[23:36] <ian_> – Dobranoc.
[23:36] < Babcia > – Niektórym się powodzi.
[23:36] < Babcia > – Dobranoc.
[23:36] <susan> Patrzę na recepcję i na wiszące tam klucze.
[23:37] <susan> Jakich numerów brakuje?
[23:37] <susan> Jeśli to w ogóle widzę?
[23:37] <mg> Kluczy nie widać. Ona je wyciągała spod lady.
[23:38] <mg> Wchodzicie na górę do swoich pokoi.
[23:39] <ian_> z mojej strony prysznic i spać.
[23:39] <susan> ja tez
[23:40] <harry> Położę się i będę nasłuchiwał grubasa z Filadelfii.
[23:40] * Harry zapala papierosa
[23:40] <mg> To myjecie się, kładziecie a potem niektórzy idą spać.
[23:41] <mg> Harry ćmi papierosa. Potem kolejnego.
[23:41] <susan> Żeby ognia nie zaprószył…
[23:42] <mg> Jak zaśnie z papierosem w dłoni…
[23:45] <ian_> Sen przychodzi?
[23:46] <mg> Przychodzi
[23:46] <mg> Po męczącym dniu jak najbardziej.
[23:47] <mg> Do rana cisza i spokój.
[23:47] <mg> Niedziela to można do kościoła pójść.

I choć noc była spokojna to Harry nie zasnął tak szybko, jak reszta. Paląc papierosa obmyślał tutaj sposób na poznanie jedynego gościa hotelowego poza nimi.

[23:41] <mg> Po jakiejś godzinie słychać kroki na korytarzu, ale bardzo ciche.
[23:41] <harry> Babcia czy skradanie się?
[23:42] <mg> Może. Na grubasa nie brzmią.
[23:42] <mg> Potem szczęk zamka.
[23:42] <mg> Otwieranie drzwi.
[23:42] <harry> U mnie?
[23:42] <mg> Nie, gdzieś na korytarzu.
[23:42] <mg> A potem zamykanie.
[23:42] <harry> ufff
[23:42] <harry> Mogę stwierdzić skąd?
[23:42] <harry> Naprzeciwko?
[23:43] <mg> Chyba naprzeciwko.
[23:43] <harry> Babcia kłamała.
[23:43] <harry> Czy przez dziurkę można zobaczyć cos?
[23:43] <mg> Ciemno.
[23:43] <harry> Dalej nasłuchuję. Czy ktoś się myje?
[23:44] <mg> Nie, nic nie słychać.
[23:44] <harry> Hmm…
[23:45] <harry> Dla porównania – Susan było słychać?
[23:45] <harry> Jak brała prysznic?
[23:45] <mg> Trochę tak.
[23:46] <harry> Czyli po prostu ktoś od razu położył się spać?
[23:46] <mg> Na to wygląda.
[23:46] <harry> Położę się.
[23:46] <harry> Latarkę pod poduchę…
[23:46] <harry> …i dalej nasłuchuję…
[23:47] <harry> …aż zasnę.

Comments

MarcinRauf

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.