Arkham

Arkham 16 stycznia 1930 roku, wieczór

Wnętrze hallu Guardian ApartamentCiepło w hotelowym hallu mile rozchodziło się po ciele. Blasku wielkiego miasta w takim miejscu nie dochodzi, ale przynajmniej na moment pozwala zapomnieć o tym, że Arkham to jednak mała mieścina. Blichtr Bostonu jest niezaprzeczalny i nawet dość gustowne wnętrze hotelu „Guardian Apartaments” nie może mu dorównać. Jedynie pinta Guinessa jest zawsze taka sama. Harry zdążył już wrócić ze spotkania z Murphym. Wątpliwości co do jego osoby nadal pozostały, choć przynajmniej wiadomo, że to osoba z krwi i kości a nie kolejna zagadka. Arkham zdaje się być ich istną wylęgarnią i im więcej się przebywa w tym miejscu, tym jego atmosfera bardziej wdziera się w ciało i duszę.

[20:37] <susan> – Może zerkniemy co tam w naszym domu słychać?
[20:37] <harry> – Dobrze. Pan Murphy chce kupić dom. Rozumiem, że chcemy go sprzedać? A może wynająć?
[20:38] <susan> – Ja bym proponowała wybadać temat najpierw. Udajmy, że jesteśmy zainteresowani a potem powiemy że musimy się zastanowić.
[20:38] <ian> – Jeśli jest tak zdeterminowany to raczej wynajem nie wchodzi w grę. Z drugiej strony pieniądze na nasze “badania” mogą się przydać. Nie wiadomo dokąd nas rzuci kolejne wydarzenie związane z tą sprawą.
[20:40] <susan> – Ale nie będziemy mogli już po domu swobodnie chodzić. A nie wiadomo, czy nie będziemy chcieli też mieć „bazy wypadowej”. Poza tym warto mu rzucić jakąś dużą sumę. Zobaczymy, na ile mu zależy na kupnie.
[20:39] <harry> – Dobrze, ale proponuję nie owijać w bawełnę i opowiedzieć to, co ostatnio się wydarzyło.
[20:41] <ian> Wydaje mi się, że dom jako źródło zainteresowania Darcusa się wyczerpało. Księgi, której szukał już tam nie ma. Ale jeśli jednak coś się stanie, to wiadomo będzie że coś było.
[20:41] <harry> – Możliwe, ale czemu jego brat kupił akurat ten dom? Teraz inny czubek chce go odkupić.
[20:42] <susan> – I czemu zależy na nim innemu Irlandczykowi?
[20:42] <ian> Ekhem! Mnie na nim nie zależy.
[20:44] <harry> – Dobrze. Broń macie gotową?
[20:44] <susan> – Mamy.
[20:44] <susan> – To co, mały zwiad po domu i jego okolicach?
[20:44] <harry> – Latarka? Proponuję mieć pod ręką lampę naftową. Będziemy musieli pokazać posiadłość.
[20:45] <susan> – Skoro chce kupić, to chyba wie jak wygląda?
[20:47] <harry> -Dobrze. Wydaje się być ciekawą osobą więc radzę podpytać go o nie wyjaśnione kwestie jak chociażby pana policjanta co raczył nas przywitać przy drzwiach wyjściowych.
[20:48] <ian> Ech… to śledztwo nadal trwa.
[20:49] <susan> – I może trzymajmy się wersji, którą przedstawiliśmy policji, co?
[20:49] <ian> – Jasne. Część naszych, głównie moich, zeznań została potwierdzona przez patologa…
[20:50] <susan> – … a część nie. I tak już jesteśmy głównymi podejrzanymi. Chodźmy lepiej.
[20:51] <ian> – Racja.
[20:52] <harry> – Dobrze czy coś jeszcze chcecie omówić?
[20:53] <susan> – Pogadamy na miejscu.

Zima w ArkhamDom wyglądał niemal tak samo, jak go zostawili. Różnicą były tylko powybijane szyby, sterty śniegu oraz nowe drzwi wyraźnie odcinające się od ścian. Nie widać by ktoś się tu kręcił – na śniegu nie było widać żadnych śladów. Zamek łatwo puścił i cała trójka weszła do środka. Ziąb i półmrok przywitały ją z radością. Sterta książek, porozwalane rzeczy i leżące sterty śniegu pod oknami dopełniły obraz nieporządku. Trzeba było się rozejrzeć czy może nie ma dzikich lokatorów albo zwierzaków szukających schronienia przed zimą. Harry zajął się domem zaś Ian z Susan wyszli na zewnątrz. Dom okazał się pusty, zaś na zewnątrz na śniegu udało dostrzec się ślady. Prowadziły do drewutni i najwyraźniej wskazywały na to, że ktoś tu przyszedł. Dalsze oględziny śladów wskazywały na to, że prowadzą z lasu znad rzeki i były to ślady dwóch ludzi. Od drewutni odchodzą już tylko jedne ślady. Zimny pot oblał Iana. Wspomniał chwile, gdy Harry spostrzegł tu Darcusa. I też przyszedł z lasu nad rzeką.
Ian wyciągnął swój wierny nóż. Oblizał wargi i poczuł ukąszenie mrozu na języku. Susan stanęła z boku z latarką gotowa do oświetlenia tego, co było środku. Drewutnia nie była zamknięta na kłódkę a skobel był otwarty. Wydeptane miejsce przy progu świadczyło o dość intensywnym użytkowaniu tego miejsca. Przynajmniej w obrębie drzwi. Susan spojrzała na Iana. Ten kiwnął głową i kiwnął głową na znak gotowości. Szarpnął drzwi i spojrzał w głąb łowiąc wszystko co jest widoczne w świetle latarki.
Ciało w płaszczu leżało na plecach na klepisku przy stercie narąbanych drew. Leży na brzuchu przez co widać dobrze gruby płaszcz cały w błocie soplach i z łatami lodu. Taki płaszcz nosi zwykle ktoś, kto wybiera się na duży mróz i wie, że może zmarznąć. Zgrabiałe ręce leżą spokojnie wzdłuż ciała i twarz jest wciśnięta w zmarzniętą skorupę klepiska. Unosi się zapach niemytego ciała i krwi, ale delikatny i mało intensywny. Możliwe, że to temperatura podziałała i nie uwolniła pełnej palety doznań. Ian się z tego cieszył, bo wtedy poczułby bardziej całą sytuację. Lekki szok minął w miarę szybko, choć zaskoczenie było pełne.

Drewutnia[21:29] <susan> – Ianie?
[21:30] <ian> – Ktoś tu leży.
[21:30] <susan> Zaglądam do środka.
[21:31] <ian> – Idź po Harrego.
[21:31] <susan> Odwracam się i biegnę w stronę domu żeby zawołać Harrego.
[21:31] <susan> – Harry chodź tu!
[21:32] <harry> – O kulach wychodzę z domu.
[21:33] <susan> Jak widzę że Harry wychodzi to szybko wracam do Iana.
[21:34] <susan> Świecę latarką po calej drewutni żeby zobaczyć czy coś jeszcze tu jest.
[21:35] <harry> – Co jest? Znaleźliś:…………… o kurwa!
[21:35] <ian> – Trzeba go odwrócić.
[21:36] <harry> – Nie wiem czy to dobry pomysł.
[21:36] <ian> – Stańcie w progu, ja wejdę.
[21:37] <mg> Ian przewraca leżącego na plecy.
[21:38] <mg> Widać rozległą ranę na klatce piersiowej – może być od siekiery albo łomu czy czegoś podobnego. Twarz wykrzywiona w grymasie, ale wam kompletnie nieznana. Ma około 40 lat, zarośnięty i o zniszczonej cerze.
[21:39] <ian> – Harry, znasz go?
[21:39] <harry> – Nie. Sprawdź kieszenie.
[21:40] <harry> – Chyba ktoś próbuje nas wrobić.

W kieszeniach denata udało się znaleźć zwinięty długi kawałek stalowego drutu zakończonego pętlą, spławik oraz równie długi kawałek dratwy. Kieszenie są zamarznięte i trzeba je było siłą rozrywać by dotrzeć do ich zawartości. Poza tym w drewutni nic się nie zmieniło ani nic nie przybyło – nadal ustawiony był jeden rząd drewna aż po sufit i drugi niedokończony. Brak jest siekiery, którą miał Harry. Wszyscy byli lekko skonsternowani tym zdarzeniem.

_ [21:46] <harry> – Hmmm…siekiera znajdzie się po wezwaniu policji._
[21:47] <susan> – Trzeba będzie zawiadomić policję.
[21:47] <harry> Dobrze, chodźmy nad rzekę.
[21:47] <susan> – Inaczej go nie zidentyfikujemy.
[21:47] <harry> – To jakiś menel, kłusownik. Zobaczcie co miał w kieszeni.
[21:48] <susan> – Nie znam się na łowieniu ryb. Chodźmy za śladami nad rzekę.
[21:48] <ian> – O której miał być Murphy?
[21:49] <harry> – O 21.
[21:53] <susan> – To co, idziemy? Mamy ze cztery godziny.
[21:54] <harry> Idziemy.
[21:55] <ian> – Ty Harry dasz radę? Nie wiem czy powinniśmy mieszać z tymi śladami. Sprawdźmy to razem z policją.
[21:58] <susan> – A ja myślę, że możemy iść po prostu obok nich. I proponuję iść za tymi podwójnymi.

Tropy na śnieguGrupa rusza za śladami ciągnącymi się z lasu od strony rzeki. Głęboki śnieg nie ułatwia przedzierania się. Dla Harrego droga staje się podwójnie uciążliwa. Kule zapadają się w śniegu i ciężko je ustabilizować. Co i raz trafia na gałąź lub kamień, których w lesie nad rzeką nie brakuje. Przynajmniej reszta mogła skupić się na śladach, które krzywym łańcuszkiem znikały w lesie. Najwyraźniej szło tędy dwóch ludzi, najprawdopodobniej wspierających się wzajemnie. Możliwe, że w wyniku zmęczenia lub rany jednego z nich. Nie widać krwi więc rana, którą było widać w drewutni musiała zostać zadana już tam, na miejscu. Im głębiej w las tym więcej śladów widać. Idąca para czasami się potykała, czasami jeden z nich się wywracał. Raz nawet jeden zsunął się nogami do rzeki. Nawet dla nich stało się to męczące. Harry już zaczynał mieć dość. Płuca grały jak w najlepszej orkiestrze a ręce osłabły przy ciągłym balansie kulami. Wreszcie odpuścił i powiedział, że poczeka na resztę w domu.
Robi się szarówka. Śnieg wszystko rozświetla, ale las jest cichy. Szumi tylko rzeka. Jedynymi głośniejszymi dźwiękami to odgłos pracy nosów, płuc i ust. Para wydechów ulatuje pomiędzy gałęzie i zaraz się rozwiewa. Ślady nadal prowadzą lasem, bardzo blisko rzeki. Nikt nie trudził się, by je zamaskować. Im bliżej przechodzili rzeki tym bardziej było słychać dźwięk delikatnego stukania, jaki wydaje kra trąca o krę. Kolejny kilometr zniknął w białym puchu i Susan oraz Ian już mieli dość. Przeszli już prawie trzy godziny i nadal nie było widać końca śladów. Pewnie na nartach byłoby szybciej, ale obecnie nie byli przygotowani na taką eskapadę. Oddalali się do miasta i zagłębiali w niezbadany las. Jak zauważył Ian, to właśnie stąd przypłynęły zdeformowane zwłoki, które widzieli już pierwszego dnia przyjazdu do Arkham, prawie dwa tygodnie temu. Powrót zajął trochę czasu, ale szło już lepiej – trasa była przetarta i nogi same niosły do ciepła i suchego kąta.

[22:38] <susan> – Zawiadomileś policję?
[22:40] <harry> – Yy nie. Lepiej pozbyć się denata. Policja nam nie uwierzy. Kolejny trup w dodatku na naszej ziemi. Już nie będą pytać się o dowody.
[22:41] <ian> – Bez dowodów też nam nic nie zarzucą.
[22:41] <harry> Chyba żartujesz.
[22:41] <susan> – Poza tym oni mogą dużo lepiej zbadać teren.
_ [22:42] <ian> – Sprawdźmy czy nikt niczego nie podłożył w domu byśmy podpadli władzy._
[22:42] <harry> Jedyne co ci zaoferują to cele w szpitalu.
[22:42] <susan> – Dobrze, rozejrzyjmy się po domu. A potem do hotelu, muszę się przebrać.

W domu nic nie było co by wyglądało na podejrzanego. Pozostało wrócić do hotelu, przebrać się i spotkać z Murphym. Jednak po drodze postanowiono odwiedzić posterunek i zgłosić oficjalnie trupa. Droga nie zajęła dużo czasu. Przez zmrożone ulice spowite w mrok przejechało się dobrze i bez przygód. Jasne prostokąty oświetlonych okien komisariatu witały ciepłem. Środek zaś jest suchy, co wszyscy przyjęli z ulgą. Za kontuarem siedział policjant o młodej twarzy i najwyraźniej znudzonej minie. Jak trójka ludzi weszła do środka to spojrzał na każdego, jakby kojarzył skądś ich twarze ale nie pamiętał skąd.

[22:55] <policjant> – Słucham? – zaczął.
[22:55] <susan> – Z detektywem Stuckeyem możemy rozmawiać?
[22:56] <policjant> Dziś już go nie ma. Tylko dyżurny.
[22:56] <susan> Ddwracam sie do Iana – To co robimy?
[22:59] <ian> – Chcieliśmy zgłosić morderstwo na posesji Ayesbury Peak.
[22:59] <policjant> – Morderstwo?
[23:00] <ian> – W drewutni znajdującej się na terenie posesji odkryliśmy zwłoki nieznanego nam mężczyzny.
[23:01] <policjant> Zaraz pojedzie tam patrol. To jeszcze tylko do zgłoszenia mi potrzebne nazwisko zgłaszającego.
[23:03] <ian> – McGlearson, Ian.
[23:03] <policjant> – Dobrze. A do kogo należy posesja?
[23:04] <ian> – Do naszej trójki – wyjmuję dokument.
[23:04] <susan> – Ian Mcglearson, Susan Chambers i Harry Lafayette.
[23:05] <policjant> – Dobrze, proszę zostać w mieście do czasu złożenia wyjaśnień. – Wstaje i idzie gdzieś na tyły. Zaraz potem słychać uruchamiany samochód i syrenę.
[23:07] <susan> – Będziemy w hotelu „Guardian”.
_ [23:08] <mg> Policjant przyjmuje zgłoszenie, zapisuje i prosi jeszcze o podpisy. Składacie je i ruszacie do hotelu. Na miejsce docieracie po 20._
[23:09] <mg> Już ciemna noc. Znowu zrobiło się mroźno a ciemne chmury rozwiały się i pokazały się gwiazdy. Mi-goczą na niebiesko. Wchodzicie do hallu i do recepcji. Widać jak jakiś człowiek wstaje z fotela i zmierza w waszą stronę. Harry rozpoznaje Murphyego.
[23:12] <harry> – Witam Panie Murphy.
[20:20] <murphy> – Witam
[20:20] <harry> – Przedstawię panu współwłaścicieli domu.
[20:21] <harry> Pani Susan Chambers.
[20:21] <susan> – Dzień dobry – podaję mu rękę.
[20:21] <harry> oraz Pan Ian McGlearson.
[20:22] <ian> Witam pana.
[20:22] <murphy> -Witam, miło poznać. Nazywam się Mat Murphy i już rozmawiałem wcześniej z Harrym.
[20:22] <harry> Pan Murphy jest zainteresowany kupnem domu.
[20:22] <murphy> – W dość…niecodziennych okolicznościach. I oczywiście nadal jestem zainteresowany kupnem domu. Widzę, że chyba nie w porę przyszedłem bo państwo cali w śniegu.
[20:23] <harry> – Tak to jest gdy zostaje się napadniętym w Arkham aż dwa razy z rzędu.
[20:24] <ian> – Czy byłby pan uprzejmy i poczekać jeszcze 5 minut? Tylko się doprowadzimy do porządku i będziemy mogli w spokoju porozmawiać.
_ [20:25] <murphy> – Tak, poczekam._

Kilka minut zajęło przebranie się i osuszenie. Pod drzwiami Harrego pozostało jeszcze ustalenie kilku istotnych szczegółów, które lepiej jest uzgodnić przed rozmową z panem Murphym.

[20:26] <susan> – Mówimy mu o zwłokach? Moglibyśmy tym wytłumaczyć nasze zastanawianie się nad decyzją.
[20:27] <ian> – Dokładnie. Na pewno do czasu śledztwa nie będziemy w stanie go sprzedać.
[20:28] <susan> – Czyli badamy ile by dał za dom, można go podpytać o te miejsca kultu i odwlekamy decyzję.
[20:28] <ian> – Chyba że służby nie będą miały nic przeciwko.
[20:29] <harry> Miałyby. Zawsze to majątek do odsprzedania za uczynione szkody. Ważne by pana Murphy`ego podpytać o jego prace. Możemy mu udostępnić za to dom za darmo.
[20:30] <ian> – Dobrze. To nie odsprzedajemy na razie ale może udostępnimy mu za darmo?
[20:31] <harry> – W zamian za ciekawe informacje…
[20:31] <susan> – Można tak zrobić…
[20:31] <ian> – Może się okazać że będzie mógł nam pomóc w zamian za to w przyszłości.
[20:31] <harry> Tak. Oczywiście należy wspomnieć o naszej historii. Może bedzie zainteresowany.
[20:31] <susan> – A ja myślę, że nie należy mu zbyt dużo mówić – kto wie, kim on jest.
[20:32] <harry> – Na Darkusa nie wygląda.
[20:32] <susan> – Powiemy tylko że zwłoki bezdomnego znalezliśmy. I tyle uważam, że musi wiedzieć.
[20:32] <harry> – Pracuje na uniwersytecie więc można go sprawdzić.

Rozmowę zakończono i udano się na spotkanie z Murphym. Siedział i czekał przy stoliku, tak jak go zostawili. Wyglądał na naukowca, w tanich spodniach i grubym płaszczu. Sweter dawał mu ciepło, ale upodabniał go do jednego z wielu wizerunków podrzędnego naukowca.

[20:36] <ian> – Proszę nam wybaczyć że musiał pan czekać.
[20:37] <murphy> – Nie ma sprawy. Kolejne 10 minut nie zbawi świata przecież, prawda?
[20:38] <harry> – To się okaze.
[20:38] <murphy> – Jak już nadmieniałem – jestem zainteresowany kupnem domu. Za ile chcą go państwo sprzedać?
[20:40] <harry> – No nie tylko Pan jest zainteresowany tym domem. Dzisiaj odkryliśmy zwłoki zamordowanego bezdomnego.
[20:41] <murphy> – Zamordowanego? W domu?
[20:42] <mg> Czuć od niego ekscytację.
[20:42] <susan> – Nie zniechęcaj pana na wstępie.
[20:42] <harry> – Oj tak, przecież to szczegół panno Susan.
[20:42] <ian> – Nie w domu tylko w drewutni.
[20:42] <ian> – Wracamy własnie z posterunku policji.
[20:43] <susan> – Nie wydaje sie pan zaskoczony.
[20:43] <mg> – Jestem bo nie spodziewałem się – trochę zmieszany dodaje.
[20:44] <harry> – Oj ale Pana Murphiego to nie zraża. Akurat tak się składa że bada metafizyczne przypadki.
[20:45] <mg> – No właśnie… – kiwa głową Murphy. – Zajmuję się parapsychologią, energią astralną oraz wpływami świata eterycznego na nasz, rzeczywisty.
[20:45] <susan> – A czego sie pan spodziewał?
[20:45] <ian> – No właśnie…
[20:46] <murphy> – Nie, niczego się nie spodziewałem. Ta wiadomość mnie po prostu zaskoczyła. Myślałem, że tam jest pusto i posiadłość nie jest … obciążona.
_ [20:46] <ian> – Słyszeliśmy od Harrego że pan potrzebuje koniecznie miejsca do badań._
[20:47] <murphy> – Tak, to jest bardzo dobre miejsce do badań. Tylko że jak policja tam wejdzie to nie da się zacząć ich od razu.
_ [20:47] <susan> – Co pan ma na myśli?_
[20:47] <harry> – Obciążona to mało powiadziane.
_ [20:47] <murphy> Obciążona w sensie takim, że tam doszło do zabójstwa czy coś takiego._
[20:48] <harry> Ale my jesteśmy właścicielami i zapewne do domu będzie dostęp.
[20:48] <murphy> – I ktoś przez to może się tym interesować i przeszkadzać w badaniach.
[20:48] <susan> – Cena domu to dziesięć tysięcy dolarów – patrzę wyczekująca na Murphego
[20:50] <harry> – Na ten moment dom nie jest na sprzedaż dopóki policja nie zamknie sprawy albo właścicieli domu.
[20:50] <murphy> – To dużo jak na naukowca mojego kalibru.
[20:50] <harry> …albo mordercy.
[20:51] <harry> – Może udostępnimy panu dom za darmo.
[20:51] <susan> – Dziesięć tysięcy a do czasu zakończenia śledztwa może pan dowolnie korzystać z posiadłości.
[20:51] <murphy> Za darmo do czasu skończenia śledztwa?
[20:52] <susan> Patrzę na kolegów co powiedzą.
[20:53] <murphy> – A co będzie jeśli w wyniku badań uzyskam wszystko co trzeba i nie będzie mi potrzebny a nadal będzie śledztwo?
[20:53] <susan> – Co myślisz Ian?
[20:54] <harry> Może niech pan wyłoży karty na stół i powie dokładnie czego pan szuka w tym domu.
[20:54] <murphy> – To może uczciwsze będzie wynajęcie? Czy bylibyście państwo w stanie wynająć mi posiadłość? Za powiedzmy 100 dolarów miesięcznie?
[20:55] <susan> – Z tym, że my też chcielibyśmy od czasu do czasu korzystać z posiadłości.
[20:55] <harry> – Wie pan, odszukać psychopatę oraz jedną księgę.
[20:55] <murphy> – W dzień czy w nocy? Nie zawsze będę w domu, ale może tu być aparatura. To jedyna trudność.
[20:56] <susan> – Raczej w dzień.
[20:57] <murphy> – Natura moich badań jest raczej nocna więc w tych przypadkach, gdy będziecie państwo korzystać z domu to pewnie będę na uczelni.
[20:58] <ian> – Panie Murphy a czym się pan zajmuje na Uniwesytecie jeśli można zapytać?
[20:58] <murphy> – Parapsychologia. Obecnie prowadzę badania nad pamięcią Eteru.
[21:00] <ian> – A jaki wydział bądz katedra?
[21:01] <murphy> – Wydział Psychologii na Uniwersytecie Miscatonic.
[21:02] <ian> – To tym bardziej mi miło, również reprezentuję środowisko akademickie.
[21:03] <murphy> – A szanowny pan jaką ma specjalizację?
[21:03] <ian> – Zajmuję się szeroko pojętą antropologią kultury na Bostońskim Uniwersytecie.
[21:04] <murphy> – To trochę odległy obszar od mojego. Ale nie wątpię, że równie ciekawy. My naukowcy mamy chyba w sobie coś, co nas ciągnie do poszukiwań
[21:05] <ian> – Zgadza się, ale proszę się nie czuć skrępowanym w moim towarzystwie.
[21:06] <harry> Może zanim pan wynajmie dom będzie pan chciał wiedzieć o pewnych okolicznościach zwiazanych z tym domem.
[21:06] <ian> – Pewnie pańscy koledzy w różny sposób się odnoszą do pańskich zainteresowań. Ale przy mnie może pan swobodnie opowiedzieć o swoich badaniach. Może nawet w jakiś sposób będziemy w stanie sobie pomóc. Kto wie?
[21:08] <murphy> – To chętnie posłucham o tym, co zaistniało w tym domu. Choć jeśli jest w nim coś, co jest aż tak tajemnicze to może zgodzicie się państwo na eksperyment. Niegroźny, ale potwierdzający to, nad czym pracuję.
[21:09] <ian> -Rozmawiałem o tym właśnie z Harrym i Susan. I niezależnie od finalnego wyniku naszych rozmów, czy to będzie sprzedaż czy wynajem, ma pan moje poparcie jeśli chodzi o możliwość prowadzenia badań w naszym domu.
[21:10] <murphy> – O eksperymencie?
[21:13] <harry> – Jestem za.
[21:15] <murphy> – Jak wspominałem zajmuję się obecnie pamięcią Eteru. Wszystko to, co nas otacza przenika się z Eterem. To, co robimy w naszym świecie ma odbicie w świecie eteru. Jeśli w naszym świecie uderzymy w drzewo siekierą, to zostanie blizna na korze. Po paru miesiącach zarośnie, ale będzie można z niej wnioskować, że coś się stało. Lub ktoś będzie to widział i byłby w stanie nam o tym powiedzieć. To samo obowiązuje Eter. Możemy znaleźć ślady w eterze, które mogą prowadzić do rzeczy i zdarzeń o których byśmy nawet nie podejrzewali dane miejsce. Bo były dawno i zniknęły z pamięci ludzkiej. Wszelkie dowody materialne albo zaginęły albo uległy zniszczeniu. Jednak w Eterze moze coś być i mogę to znaleźć.
[21:16] <ian> – To bardzo kartezjańskie to co pan mówi.
[21:17] <murphy> Bo od Kartezjusza wyszedłem choć w odróżnieniu od niego, poszedłem dalej.
[21:17] <ian> – Racja, ludzkie zmysły i pamięć są ograniczone i często są zwodzące.
[21:18] <harry> – Czy śmierć poprzedniego właściciela również pan będzie mógł odczytać?
[21:18] <murphy> Dzięki urządzeniu mojej konstrukcji jestem w stanie nasłuchiwać eter i wyłapywać echa minionych zdarzeń. Im dalej się zagłębiam w eter tym są one niewyraźne i słabe, ale nadal do odczytania. Jeśli śmierć zdarzyła się tutaj to jest większa szansa na znalezienie jej odbicia w eterze. Jeśli było z tym związane jakieś zdarzenie, które spowodowało zakłócenie eteru – a musicie państwo wiedzieć, że śmierć jest takim zakłóceniem – to jak najbardziej tak.
[21:21] <ian> – To bardzo interesujące twierdzenia i szczerze mówiąc jestem zainteresowany wsparciem pana w celu ich udowodnienia. By było jasne, nie wierzę panu na słowo, ale w razie potrzeby postaram się pana wesprzeć swoją wiedzą, kontaktami i zasobami bibliotecznymi oraz materialnie na spółkę z Susan i Harrym.
[21:23] <murphy> – Badania miałem zacząć na Wzgórzu Wisielca nieopodal państwa domu i na starym cmentarzu, ale z tego, co mówicie, to równie dobrze mogę zacząć od samego domu.
[21:24] <harry> – Ja tam Panu wierzę. Ostatnio nasza trójka miała jeden i ten sam sen i chyba to nie do końca można było nazwać nieświadomym zdarzeniem. Zatem jestem skory przychylić się do pana tezy.
[21:27] <murphy> – W warunkach laboratoryjnych udało się odtworzyć śmierć myszy choć tego nie widziałem. Dowiedziałem się z eteru jak to zaszło a moi współpracownicy potwierdzili tylko to, czego się dowiedziałem. A wiedziałem dokładnie jak to się zdarzyło. To będzie pierwsze polowe badanie tego typu i już czuję, że będzie bardzo ciekawie.
[21:29] <harry> Oj tak, kiedy chce pan rozpocząć eksperyment?
[21:29] <murphy> – Teraz, gdy zaszło to morderstwo, to nie wiem czy uda się zacząć szybko. Policja będzie wszystko sprawdzać i na miejsce nie będzie można wnosić niczego.
[21:30] <susan> – A co to za Wzgórze Wisielców?
[21:30] <ian> – Postaramy się być do dyspozycji policji aby jak najbardziej skrócić czynności dochodzeniowe.
_ [21:34] <murphy> – Po drugiej stronie ulicy, za tymi drzewami jest wzgórze otoczone cmentarzem. Na nim wieszano skazańców, a za pierwszych osadników także wiedźmy. Te nagrobki nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa i ja zamierzam to z nich wydusić._
[21:37] <susan> -Ja chętnie wezmę udział w eksperymencie.
[21:38] <murphy> – Do tego eksperymentu nie ma potrzeby byście państwo w jakikolwiek sposób uczestniczyli. Potrzebne mi miejsce na maszynę, jakiś fragment należący do osoby, która odeszła i w zasadzie tyle. Potem muszę prowadzić nasłuch eteru by złapać odpowiednią falę i ją wyczuć. Od tego zależy czy ją zrozumiem i odczytam. Jeśli tak się stanie, to będę wiedzieć co tu zaszło i kiedy.
[21:39] <susan> – Co pan ma na myśli mówiąc o fragmencie osoby?
[21:39] <murphy> – Im później to było tym lepiej bo eter jeszcze świeży jest. Czy poprzedni właściciel zmarł niedawno?
[21:40] <harry> Tak. Jakieś 3 lub 4 tygodnie temu.
[21:40] <murphy> Fragment osobisty – kość najlepsza ale może być fajka, okulary czy pamiętnik.
[21:40] <harry> Klucz?
[21:41] <murphy> – Klucz też – o ile otwierał coś cennego dla danej osoby a nie składzik z grzybami.
[21:41] <harry> Klucz który otwiera miejsce ale nie jest nam znane. Otrzymalismy go w spadku.
[21:42] <susan> – A testament?
[21:42] <murphy> – Zły przedmiot może zaciemnić obraz i dać fałszywe informacje. Coś jak odbicie w lustrze ale takim zniekształcającym sylwetkę. Eter rządzi się prawami duszy – jeśli tak to mogę nazwać. Zatem przedmiot musi być taki, który w jakiś sposób porusza duszę – pamiątka po wojnie, odłamek wyciągnięty z nogi, list od ukochanej – coś takiego.
[21:44] <harry> Czyli musimy być pewni przedmiotu.
[21:44] <ian> – Mamy też portfel.
[21:44] <murphy> – Zwykły przedmiot ma słabe echo w eterze i może być nie do odczytania po prostu. A co poprzedni właściciel cenił najbardziej?
[21:45] <susan> – Chyba najbardziej osobisty to będzie sam dom.
[21:45] <murphy> – Może było coś, za co oddałby życie – to jest właśnie takie coś, co skróci poszukiwania i da jednoznaczny odczyt. Coś silnego i jednoznacznego.
[21:46] <harry> – Tak. Były księgi natury okultystycznej ale ich panu bym nie dawał. A może pan zrobi eksperyment z żywą osobą?
[21:47] <murphy> – Książka to bardzo dobre medium i nośnik eteru – uśmiecha się.
[21:47] <harry> -Akurat znam datę swojej śmierci – uśmiecham się.
[21:48] <susan> – Nie mamy chyba niczego takiego. Oprócz domu, testamentu i stosów książek.
[21:48] <murphy> – Z żywą osobą nie będzie to czytelne i jasne – ona należy do naszego świata a nie do eteru i przez to zostawia w nim mniej śladów niż dusza umarłego, która jest już po tamtej stronie całkowicie.
[21:48] <harry> Wycinki gazet może… wybrane przez właściciela…
[21:48] <susan> – Ewentualnie możemy iść go wykopać – uśmiecham się kwaśno.
[21:49] <murphy> – Wie pan, kiedy umrze? Skąd? Planuje pan samobójstwo?
[21:51] <harry> Hmmm wiem, nie nie planuję.
[21:51] <susan> – Harry to nie ma nic do rzeczy z tematem.
[21:51] <harry> – Ah oczywiście panno Susan – uśmiecham sie kwaśno. – Ten sen to był jedynie zbieg okoliczności.
[21:53] <murphy> – To co w takim razie państwo proponują z uwagi na sytuację z trupem i moją propozycją wynajmu?
[21:53] <susan> – Myślę że wynajmiemy panu dom.
[21:53] <harry> Ale chcemy najpierw przeprowadzić eksperyment.
[21:53] <susan> – Zgadzacie się?
[21:53] <harry> – Oczywiście.
[21:53] <murphy> – Przy wynajmnie oczywiście przeprowadzę eksperyment i sprawdzę co tu się stało.
[21:59] <harry> – Hmmm czy możemy być obecni poddczas eksperymentu?
[21:59] <susan> – Czyli 100 dolarow za miesiąc?
[22:00] <murphy> Tak, proponuję 100 dolarów za miesiąc i oczywiście obecność przy eksperymencie. Za to mam na wyłączność dom w porach eksperymentu. Co do innych okresów to się dogadamy.
[22:01] <harry> – W porządku.
[22:02] <susan> – Obecność przy eksperymencie i dom na wyłączność w jego porach to się chyba wyklucza?
[22:03] <murphy> – Nie musicie być przy wszystkich eksperymentach przecież – zamierzam mieć tu bazę wypadową i przeprowadzać kilka eksperymentów.
[22:03] <susan> – Dobrze
[22:04] <harry> – To oczywiste.
[22:05] <susan> – Wracając do osobistej rzeczy pana Silasa to dom i książki mogą być?
[22:06] <murphy> – Jeśli są to przedmioty, które były dla niego cenne to tak. Muszę się dostroić do eteru z nimi i im bardziej będą wyrazistsze tym szybciej znajdę połączenie. Może to trwać nawet kilka dni jeśli przedmiot był bardzo słaby eterycznie. Czy już wiecie państwo ile policja potrzebuje czasu by uporać się z trupem? Nie będzie dobrze, jeśli będę się tu kręcił z całą aparaturą podczas gdy oni będą pobierać próbki czy co tam oni robią.
[22:07] <susan> – Nie, to dzisiejsze znalezisko. Jeszcze z nami nie rozmawiali.
[22:08] <harry> – Zapewne 2- 3 dni.
[22:08] <murphy> – To najwyżej dacie mi państwo znać. Albo przez skrytkę, albo na Wydziale. Nie mam telefonu niestety.
[22:10] <ian> – Jasne, nie będzie z tym problemu.
[22:10] <murphy> – To jesteśmy już domówieni, tak?
[22:11] <susan> – Tak.
[22:11] <harry> – Oczywiście zadzwonimy do pana jak już dom będzie w miarę dyspozycyjny.
[22:12] <murphy> – Dobrze. To już nie będę przeszkadzać. Oczekuję na informację.
[22:12] <ian> – Tak, uznać możemy że umowa stoi – podaję mu rękę i odprowadzam do wyjścia.
[22:15] <mg> Żegnacie się. Murphy wychodzi na mróz a wy zostajecie w hotelu. Sami.

Murphy wyszedł zostawiając postaci samych sobie. W zasadzie wszystko było dogadane i wyglądało to obiecująco. I była szansa na rozwinięcie wątków, których nigdy by się nie podjęło. Wszyscy rozeszli się do swoich pokoi zmęczeni tym dniem.

Comments

MarcinRauf

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.