Arkham

Arkham 16 stycznia 1930 roku

Zima na dobreZa oknami -10 stopni, ale świeci słońce. Kartka w kalendarzu wskazuje na 15 stycznia. Harry czuje, jakby impreza noworoczna była pół roku temu. Ból w żebrach i ukłucia strachu w głowie nie dają mu zapomnieć o tym, co wydarzyło się przez ostatnie dni. Dziś ma pójść do agencji nieruchomości i dowiedzieć się, czy może ktoś będzie chciał kupić ten feralny dom. Harry ubrał się ciepło i ruszył spacerkiem do agencji. Tam miła pani powiedziała, że znalazł się kupiec. Nazywa się Murphy i chce kupić dom w całości. W zasadzie to czeka na decyzję. Harry powiedział, że zastanowi się, bo musi przegadać sprawę ze wspólnikami, ale jak tylko będzie miał już ustalone stanowisko, to przekaże informację.
Wrócił do siebie, a konkretnie przed swój dom i nawiedził budkę telefoniczną. Założył rękawiczki i wykręcił numer do Iana.
Doktor tymczasem przeglądał to, co miał na biurku. Telegramu nie było, innych depesz też nie. Oczekiwanie na Oxford robi się nudne, ale w antropologii czekanie parę dni czy tygodni jest niczym wobec tysiącleci zakopanych w piasku. Przypomniał sobie wtedy, że przecież w Bostonie jest może ktoś, kto by mu pomógł z tymi kultami śródziemnomorskimi. Nazywa się doktor Yeast.

[21:02] <yeast> – Proszę?
[21:03] <ian> – Dzień dobry, jestem Ian McGlearson, z katedry antropologii kulturowej.
[21:04] <yeast> – Witam panie kolego, witam. Proszę…
[21:05] <ian> – Pozwoliłem sobie przyjść do pana ponieważ prowadzę teraz badania które w pewnym kontekście dotyczy kultur śródziemnomorskich.
[21:05] <ian> Siadając podaję mu rękę i potrząsam nią żwawo.
[21:05] <yeast> – To słucham, słucham..
[21:06] <ian> – Więc już wyjaśniam o co mi chodzi… Zainteresowałem się matriarchalnymi motywami w wierzeniach starożytnego basenu śródziemnomorskiego i krążąc po różnego rodzaju kulturowych archetypach w tym regionie natknąłem się na jeden kult, który występował na terenach półwyspu peloponeskiego. Czytając pracę pana Jonathana Grifta natknąłem się na bardzo dziwny kult, o którym nigdy nie słyszałem, szukając w analogicznych źródłach nie mogłem znaleźć nawet zdania informacji na ten temat.
[21:11] <yeast> – Tamten region obfituje w różne, często ciekawe, kulty. A jaki to kult?
[21:12] <ian> – Właśnie, ale wszystkie zdają się posiadać wiele cech wspólnych, ten zaś odstaje od reszty. Słyszał pan może o kulcie pramatki w postaci czarnej kozy bądź matki o tysiącu młodych?
[21:14] <yeast> – Nie. Muszę przyznać, że nie spotkałem się z czymś takim. Choć pramatka w kulturze występuje często i pod różnymi wcieleniami. Ale czarna koza? Matka o tysiącu młodych? To jakiś kult płodności. Takie były może nie tyle na Peloponezie co na terenach obecnych Bałkanów. Może Bułgaria.
[21:16] <ian> – Właśnie, motyw pramatki jest częsty ale równie często też ma postać humanoidalną bądź półludzką lub jakkolwiek posiada ludzkie cechy.
[21:18] <yeast> – Tak, dlatego ta koza tak nie pasuje.
[21:19] <ian> – Starałem się znaleźć cokolwiek na ten temat ale ciężko idzie, czekam jeszcze na pomoc z Oxfordu, być może się podzielą materiałami źródłowymi. Jeśli by to pana doktora interesowało to z chęcią się podzielę tym co by udało się znaleźć.
[21:20] <yeast> – Tutaj panie kolego nie pomogę, ale chętnie spojrzę na to co będzie miał doktor z Oxfordu.
[21:27] <ian> – No nic, dziękuję bardzo panu za poświęcony czas, będziemy w kontakcie w razie postępów z mojej strony. Do widzenia.

Ian wrócił do siebie. Akurat wtedy zadzwonił telefon.

[21:40] <harry> Halo, tu Harry.
[21:41] <ian> – Cześć, co tam u ciebie?
[21:41] <harry> – Irlandczycy nic nie wiedzą o włamaniach, ale jakiś Murphy chce kupić posesję. Chce też szybko się spotkać w Arkham.
[21:42] <ian> – O jakich Irlandczykach mówisz?
[21:44] <harry> – O tych, co mnie napadli. Żadnej informacji nie dostałem. Zostaje Murphy.
[21:45] <ian> – Kto to jest i skąd się wziął?
[21:45] <harry> – Złożył podobną ofertę jak Pan Marsters. Wszystko kupi. Niby anonimowy kupiec. Tylko irlandzkie nazwisko podane.
[21:49] <ian> – Hmm… a dawaliśmy w ogóle ogłoszenie na sprzedaż posesji?
[21:50] <harry> – Tak. Ja dałem w zeszły piątek. Szybko się odezwał ten pan Murphy. Może to on wysłał tych włamywaczy? Trzeba tą informację przekazać Susan. I może pomyśleć o powrocie do Arkham. Możliwe, że Darcus wrócił do posesji. Albo syn Silasa chce odkupić nasz dom.
[21:53] <ian> – Albo że my coś przeoczyliśmy na miejscu.
[21:53] <harry> – Dokładnie. Chyba ten dom musi mieć jakąś dodatkową wartość. Lepiej przygotujmy sie na niespodziankę.
Budka telefoniczna[21:57] <ian> – Spotkajmy się na lunchu może we trójkę i ustalimy co i jak. Zadzwonisz do Susan?
[22:00] <harry> Tak. Rano nie mogłem jej złapać. Dzisiaj wieczorem wpadniemy do twojego biura i przegadamy to.

Mróz powoli zaczyna obejmować końcówki palców. Jeszcze tylko telefon do Susan. W domu nie odbiera. Pozostaje praca…

[22:08] <harry> – Halo! Gdzie się szlajasz. Tu Harry.
[22:09] <susan> – Nie każdy się leni całymi dniami.
[22:09] <harry> – Wracamy do Arkham.
[22:09] <susan> – Po co?
[22:09] <harry> – Pan Murphy chce kupić nasz dom.
[22:09] <susan> – A kto to?
[22:09] <harry> – Jest anonimowy, rozumiesz?
[22:10] <susan> – Niespecjalnie. Nie podpisze się pod dokumentem jako anonim.
[22:10] <harry> – Pożycz od babci broń myśliwską. Może sie przydać.
[22:10] <susan> – Że co? Mówże po ludzku.
[22:12] <harry> – Że Darcus lub Mat chcą odkupić posesję. Albo ten, co wysłał Irlandczyków na mnie. Chyba nie trzeba być spryciarzem by się tego domyślić.
[22:13] <susan> – Zobaczymy. Kiedy chcecie jechać?
[22:13] <harry> – Jutro.
[22:14] <susan> – Dobra, to jutro rano na stacji.
[22:14] <harry> Zadzwonimy z Arkham do biura nieruchomości że chcemy się spotkać. Jutro rano widzimy się na stacji. Do usłyszenia.

Harry odłożył słuchawkę. Trzepnął rękami by się rozgrzać i ruszył do agencji by ją poinformować o dalszych działaniach względem domu I pana Murphy`ego. Padło pytanie o kontakt z panem Murphy. Okazało się, że miał dostać telegram od agencji na skrytkę pocztową numer 7 na poczcie w Arkham. Zatem plan wyglądał dość prosto – pojechać rano do Arkham. W południe zadzwonić do agencji, że są gotowi na spotkanie i Harry poda datę. Agencja wysyła telegram a tajemniczy pan Murphy go odbierze. Wtedy będzie wiadomo, kto to jest.
Teraz już wszystko było ustalone. Telefon do Iana by powiedzieć mu o jutrzejszym pociągu odwołującego dzisiejsze spotkanie był jak najbardziej na miejscu. Spakowanie się na wyjazd i ponowne przygotowanie się na odwiedziny w miejscu, które tak bardzo dało im w kość.

Następnego dnia zaczął padać śnieg. Pewnie stało się to jeszcze w nocy, ale wszyscy spali i nie widzieli dokładnie, kiedy to się stało. Biały całun okrył brudne chodniki a kolejne płatki sypały z nieba. Na dworcu było parnie i duszno. Wiele pociągów odwołano i równie wiele miało opóźnienia na trasie. Do Arkham wyruszył o czasie, bo w Bostonie zaczynał swój bieg. Jednak zapowiadane trzy godziny na podróż mogły zamienić się w coś dużo bardziej dłuższego. Najważniejsze, że był czas by ostatecznie przegadać strategię dotyczącą nowej sytuacji, jaką była oferta kupna posesji Silasa przez tajemniczego pana Murphy`ego.

[20:49] <susan> – To jaki plan?
[20:50] <ian> – Kwestia czy sprzedajemy dom?
[20:50] <harry> – Nie. Dowiedziałem się na jaką skrytkę pójdzie telegram potwierdzający datę spotkania. Skrytka jest na poczcie.
[20:51] <ian> – W Arkham?
[20:51] <harry> – Tak. Jak przyjedziemy to zadzwonię do biura nieruchomości z potwierdzeniem spotkania na jutro. Wtedy sprawdzimy, kto się zgłosi po telegram. Jeśli to Darcus to trzeba będzie go śledzić albo zaskoczyć i oddać go do Greenwood, jeśli to będzie możliwe.
[20:54] <ian> – Tak, ale po dobroci raczej się nie zgodzi. Policjant Roy też miał 32-kę i jakoś mu ten fakt nie pomógł.
[20:55] <susan> – Czekaj czekaj – jaka skrytka na poczcie? Przecież byliśmy na poczcie i pytaliśmy o skrytki.
[20:56] <ian> – Nie, po prostu osoba zainteresowana kupnem posesji ma opłaconą skrytkę na poczcie.
[20:56] <harry> – Dokładnie. Czemu ktoś, kto chce kupić naszą posesję, chce być anonimowy?
[20:57] <ian> – Nie podał swojego adresu tylko numer skrytki.
[20:57] <harry> – Czyli to może być Darcus, jeśli nie ma zameldowania.
[20:58] <susan> – Aha, rozumiem. Darcus raczej nie próbowałby wysyłać nam zaproszeń.
[20:58] <harry> – Może właśnie nie chce ściągać na siebie uwagi? I chce zakończyć dzieło. To, czego nie zakończył w Greenwood.
[20:59] <susan> – Wiesz, zamknął cały szpital a nikt go nie zauważył. Chyba nie musi przejmować się uwagą.
[21:00] <harry> – Może, ale tak naprawdę zna tylko moje imię i trudno mu było nas odszukać.
[21:00] <susan> – Harry, w szpitalu znalazł nas bez problemów. Nie, na pewno osoba, która chce się z nami spotkać to nie Darcus. Warto natomiast sprawdzić czy potencjalnemu kupcowi zależy na samym domu czy wyposażeniu. Czyli na początek zaproponować mu dom bez niczego w środku.
[21:04] <harry> – Można, zobaczymy. Jeśli to Darkus to ja nie będę odpowiadać za swoje czyny.

Pociąg

Po przebiciu się przez zaspy po drodze udało się dostać do Arkham. Sympatia do tego miejsca topniała jak resztki lodu na szybach. Znów ta kwiaciarnia i ten budynek, znów te ulice i prowincjonalne budynki. Chyba trzeba się do tego przyzwyczaić. Jest południe. Czas na kontakt z agencją i ustalenie terminu spotkania. Zawsze w takich chwilach pojawiają się wątpliwości.

[20:02] <harry> -Co zrobimy, jeśli pojawi się Darcus? Będę musiał go zastrzelić.
[20:02] <susan> – Będziemy uciekać.
[20:02] <ian> – W obu przypadkach życzę nam powodzenia.
[20:02] <susan> – Poprzednio Darcus nie musiał odpowiadać na ogłoszenia żeby nas znaleźć.
[20:03] <harry> – Nie załatwiałem wam broni by uciekać.
[20:03] <susan> – Więc nie sądzę aby nas szukał w ten sposób.
[20:03] <harry> – Też tak myślę. Za łatwo by było.
[20:03] <ian> – Może w domu jeszcze coś przeoczyliśmy? Dobra, jedźmy tam.
[20:04] <susan> – Możemy tam zanocować, ale niech najpierw Harry zadzwoni.
[20:07] <harry> Możemy najpierw pójść na pocztę…
[20:08] <susan> – Po co?
[20:08] <harry> … i sprawdzić wszystkie skrytki.
[20:08] <susan> – Byliśmy z tym kluczem na poczcie. Powiedzieli, że to nie jest klucz od ich skrytek.
[20:09] <ian> – Ja bym przeszukał drewutnię. Tam może być ukryta jakaś kasetka albo coś podobnego.
[20:09] <harry> – Dobra. Ustalmy gdzie i jak będziemy obserwować pocztę a raczej skrytkę.
[20:10] <ian> – Nie jestem pewien czy się da to zrobić wystarczająco dyskretnie.
[20:11] <susan> – A po co mamy obserwować?
[20:11] <ian> – Można pójść i się zapytać o numer skrzynki na nazwisko „Murphy”. Powinni podać, to nie jest żadna tajemnica.
[20:12] <harry> – No ale nie wiemy kim jest Mr. Murphy.
[20:12] <susan> – Nie rozumiem po co te podchody. Po prostu zażądajmy spotkania z nim jak chce omówić sprzedaż domu.
[20:13] <harry> – Jeśli to Darcus to nas załatwi.
[20:13] <susan> – Mówię ci, że Darcus nie musiałby się bawić w skrytki.
[20:13] <harry> – Przygotuję się tak, jak w szpitalu.
[20:13] <susan> – Przyszedłby i nas załatwił jakby chciał.
[20:14] <harry> – Tak znalazłby nas w Bostonie …
[20:14] <susan> – A żebyś wiedział, że by znalazł.
[20:14] <harry> – Niby jak? Wróżkę by zapytał czy już sfiksowałaś?
[20:15] <susan> – Tak, jak nas zamroził, sprawił że napadł na nas martwy glina i parę innych, ciekawych zjawisk. Poza tym muszę ci przypomnieć, że to nie ja słyszę jakieś głosy.
[20:15] <harry> – Tak. Mógł mi coś dodać do jedzenia. Naszprycować mnie.
[20:16] <harry> – Idę dzwonić a wy róbcie co chcecie.

Telefon w budce był zimny i dawno nieużywany.

[20:17] <mg> Kobiecy głos w słuchawce, po wybraniu międzymiastowej: – Tak, słucham?
[20:19] <harry> Dzień dobry. Z tej strony Harry La Fayette. Dzwonię w sprawie spotkania z Panem Murphy
[20:20] <recepcja> – Tak. Czy w takim razie poinformować pana Murphyego, żeby dowiedzieć się o terminie spotkania?
[20:21] <harry> tak
[20:21] <recepcja> – Dobrze, to zaraz wysyłam telegram do Arkham. Proszę o kontakt jutro, powinna być już odpowiedź.
[20:21] <harry> Dobrze. Dziękuję.

Machina została wprawiona w ruch. Harry rusza w stronę poczty. Po drodze kupuje gazetę by zobaczyć, co ciekawego działo się w mieścinie. Na szczęście nic specjalnego się nie działo. Nadal nie cichła sprawa trupa wyłowionego z rzeki. Zawiązał się nawet komitet społeczny mający na celu ustalenie nie tylko tożsamości denata, ale również powodów, dla których jego ciało znalazło się w Arkham. Wynajęto nawet detektywa, który ma ruszyć tym tropem. Z lokalnych wieści, które nie są może już tak smutne i dramatyczne to przygotowania do corocznego konkursu na najładniejszą figurę z lodu.
Dojście na pocztę zajmuje kwadrans. W środku jest sucho i ciepło. W piecu pali się węgiel i daje on przyjemne ciepełko w całym budynku. Dwie starsze panie za ladą parzą sobie herbatkę i rozmawiają przy tym ściszonym głosem. Głębiej siedzi mężczyzna w średnim wieku i przegląda jakąś stertę papierów i listów. Siedzi przy maszynie, która może być telegrafem lub dalekopisem.

[20:43] <harry> – Dzień dobry paniom.
[20:43] <mg> Starsze panie przerywają rozmowę i jedna z nich zwraca się w twoją stronę.
[20:43] <harry> – Uśmiecham się życzliwie …
[20:43] <pani> – Dzień dobry młody człowieku. W czym mogę pomóc?
[20:44] <harry> – Chciałbym nadać telegram.
[20:45] <mg> – Tutaj jest blankiet – podaje ci pustą kartkę z miejscem na wpisanie informacji. – Na odwrocie proszę podać adres, na jaki chce pan nadać telegram.
[20:45] <harry> Udaje zawstydzonego…
[20:46] < Pani z okienka 1> – Tak, jakiś problem młody człowieku?
[20:48] <harry> – Hmm, chodzi o to że poszukuję mojego prawdziwego ojca. Opuścił moją mamę, gdy była w ciąży …
[20:49] < Pani z okienka 1> – Aha…
[20:49] <harry> – Dowiedziałem się, że zmienił imię i nazwisko i że mieszka tu, w Arkham. Jedyną informację, jaką uzyskałem to że ma tu skrytkę zarejestrowaną pod imieniem Murphy.
[20:51] < Pani z okienka 1> – To proszę napisać list i wrzucę go do skrytki. Nie musi pan zaraz wysyłać telegramu.
[20:52] <harry> – Pani jest Aniołem. Chcę tylko zobaczyć, jak on wygląda. Czy podobny do…do mnie. Na pewno nie będzie chciał mnie widzieć skoro uciekł od mamy.
[20:53] < Pani z okienka 1> – Nie znam osobiście właściciela skrytki, ale pewnie skoro ją ma to pewnie ją przegląda od czasu do czasu. Większość ludzi przychodzi tuż przez zamknięciem poczty by sprawdzić, co z całego dnia przyszło.
[20:53] <harry> – Napiszę list tylko czy Pani może mi powiedzieć jaki ma numer skrytki?
[20:55] <mg> To niech pan napisze a ja w spokoju sprawdzę, który to numer.
[20:55] <harry> – Aha no dobrze…
_[20:56] <harry> Dziękuje serdeczne pani. Niech Bóg ma Panią w opiece.
[20:56] <mg> – Dziękuję.
[20:57] * Harry odchodzi i bierze się za pisanie listu do Ojca

Napisanie listu trochę zajęło, bo przecież nie o niego tu chodzi. Zgrabna historyjka powinna wystarczyć, by wrzucić ją do koperty i zakleić. W podpisie widnieje Smith Lee – by jeszcze bardziej zagmatwać możliwość dojścia do autora listu. Wreszcie, gotowy i napisany, Harry oddaje go do okienka. Pani go przyjmuje i wrzuca do skrytki numer 13. Jeśli ktoś przyjdzie, to będzie mógł go wyciągnąć. Harremu pozostało poczekanie na tego, kto będzie przeglądać skrytkę. Tymczasem reszta załogi postanawia udać się do hotelu. Dom, póki co, odpada. U babci też jakoś nikomu się nie chciało zostać. Pozostawał tylko hotel, gdzie poprzednio zatrzymał się Marsters czyli “Guardian Apartaments”. Susan z Ianem ruszyli do niego taksówką a Harry ukradkiem patrzył na ruch na poczcie.
Guardian to wyższa półka hotelarstwa. Gustowne wejścia, hall oraz schody i draperie. Do tego recepcja z młodzieńcem i dywany pod nogami. Ian wziął czteroosobowy pokój na tą noc z możliwością przedłużenia (zaledwie po 2 dolary od osoby). Kluczyk z numerem 2 znalazł się w jego ręku. Wzięli bagaże i ruszyli na pierwsze piętro by zająć pokój. Pomieszczenie jest przyjemne i przytulne. Sporo miejsca, łazienka, kibelek, cztery łóżka. Pokój jest przedzielony niepełną ścianką działową i łóżka stoją jakby po dwa w dwóch częściach pokoju. Ściany pokryte są tapetą z delikatnym wzorem kwiatowym. Na suficie jest niewielki żyrandol. Przy łóżkach niewielka szafeczka z lampką nocną. Okna wychodzą na ulicę, którą przyszliście i są tylko z tej jednej strony niestety. Dwójka postanowiła odświeżyć się i poczekać na Harrego na dole, przy barze.
Tymczasem na poczcie…
Weszła jakaś pani i poszła do skrytek. Widać jak otwiera numer 23, coś wyciąga i wychodzi. Potem wszedł mężczyzna w długim prochowcu z szalikiem zarzuconym niedbale na ramię. Otworzył numerek 5, pokręcił głową i zamknął. Nic nie wyjmował, po czym wyszedł. Minął się w drzwiach z opatulonym w futro tęgim jegomościem w okularach na nosie. Podszedł on do 9, otworzył i wyciągnął całą stertę listów. Zgarnął do teczki i wyszedł. Potem weszło dwóch gości żywo rozmawiając o jakimś zamówieniu. Nie wiadomo, czego dotyczyło, bo kłócili się o to, kto je odbierze z bliżej nieokreślonego miejsca. Jeden z nich otwiera skrytkę numer 20, wyciąga z niej kopertę, chowa za pazuchę i nakazuje wyjście. Gdy oni wychodzili pojawia się niepozorny człowiek w szarej, wełnianej kurtce. Rozgląda się uważnie i kieruje się do skrytek. W połowie drogi zawraca do okienek. Jest cały zakutany w kurtkę i szalik oraz czapkę na głowie. Podchodzi do okienka. O coś się szeptem pyta i rozgląda się raz jeszcze. I rusza do skrytek. Podchodzi do numeru 1 i wyciąga z niego pudełko. Harry zauważa, że róg pudełka jest brązowy, jakby coś się w środku wylało i przebijało przez papier opakowania. Ogląda je i wychodzi. Po minutce pojawia się mężczyzna z ciepłej kurtce wojskowej i czapce z nausznikami. Na nosie ma okulary a pod pachą trzyma skórzaną teczkę. Wygląda na czterdziestkę. Jest chudy. Na twarzy ma rzadki zarost i zapadłe policzki. Paskowany szalik majta mu się przy samych kolanach. Podchodzi do 13…
Otwiera….
Wyjmuje kopertę i kawałek papieru, który okazuje się telegramem. Zajęty czytaniem nie widzi jak zbliża się do niego Harry. W kieszeni ściska rewolwer. Nieznajomy kieruje się do okienka a Harry do najbliższej skrytki tak, by słyszeć o czym będzie rozmowa przy okienku.

[22:07] <mg> Przy okienku słychać – Proszę pani, jeszcze bym puścił telegram do Bostonu, dobrze?
[22:07] <pani> – Teraz, już prawie zamykam – słychać od tej strony.
[22:07] <nieznajomy> – Pani kochana, bardzo mi zależy
[22:08] < Pani z okienka_1> – Niech będzie, ale tylko dla pana robię wyjątek. w końcu jak ma się takiego syna…
[22:08] < Nieznajomy > – Jakiego syna? – zdziwienie w głosie mężczyzny.
[22:09] < Pani z okienka_1> – Jak to jakiego? To nie wstyd panu od żony uciekać i z dzieciakiem zostawiać?
[22:09] < Nieznajomy > – Jaki syn? Jaka żona? Ja tylko telegram chcę. Do Bostonu…
[22:09] < Pani z okienka_1> – I syna pan też nie poznał, co?
[22:10] <harry> – Podchodzę. – Tato, możemy porozmawiać?
[22:10] <harry> – Puszczam oczko.
[22:10] <mg> Odwraca się w twoją stronę. Widać na jego twarzy zmieszanie i kompletne niezrozumienie.
[22:11] <nieznajomy> – Kim pan jest?
[22:11] <harry> – Przyjechałem prosto z Bostonu. Już nie trzeba telegramu wysyłać.
[22:11] <nieznajomy> – Jaki tato? Kim pan jest?
[22:11] <harry> – Uśmiecham się.
[22:12] <harry> – Proponuję wyjaśnić to przy kawie.
[22:12] <nieznajomy> – Telegram muszę wysłać bo tam czekają w agencji na niego. A pocztę mi zaraz zamykają.
[22:12] <harry> – To ja przez agencję skontaktowałem się …
[22:13] <nieznajomy> – To pan??
[22:13] <harry> – Tak.
[22:13] <nieznajomy> – To pan sprzedaje dom??
[22:13] <harry> -Chodźmy na kawę.
[22:13] <mg> Pani z okienka łowi uchem wszystko co możliwe.
[22:13] <harry> Chodź tato. Dom może poczekać. Przecież to spadek.
[22:14] <nieznajomy> – Jaki spadek??
[22:14] <harry> Dwuznacznie pokazuję na wyjście z poczty.
[22:14] <nieznajomy> – Proszę tak do mnie nie mówić – ale wychodzicie razem już z poczty.
[22:15] <harry> – Przepraszam za zamieszanie.
[22:15] <nieznajomy> – Przyznam, że nic nie rozumiem.
[22:15] <harry> – Nie szkodzi, czemu pan chce kupić naszą posiadłość?
[22:16] <nieznajomy> – Jest atrakcyjnie położona i nawet niedroga.
[22:16] <harry> – Kim pan jest?
[22:17] <murphy> – Nazywam się Mat Murphy i pracuję na Uniwersytecie.
[22:17] <harry> – Aha ciekawe.
[22:17] <murphy> – Jestem uczonym a ten dom stanowi dla mnie dobry punkt wypadowy do moich badań.
[22:18] <harry> – Panie Mat, może przejdziemy od razu do sedna. Szkoda mojego czasu i Pana.
[22:18] <murphy> – Oczywiście.
[22:20] <harry> – Panie Mat jest Pan synem Silasa?
[22:20] < Murphy > – Jakiego Silasa?
[22:20] <harry> – Wiem o wydarzeniach z Greenwood.
[22:20] < Murphy > – Greenwood?
[22:20] <harry> Pana Silasa który jest właścicielem domu. A raczej był.
[22:21] <murphy> – A to nie pan jest właścicielem?
[22:21] <harry> – Jestem spadkobiercą. Właścicielem.
[22:21] <murphy> – Dobrze. To w takim razie jest ten dom na sprzedaż czy nie. bo już sam nie wiem.
[22:21] <harry> – Dom jest. Tylko proszę wyjaśnić Pana zainteresowanie tym domem.
[22:22] <murphy> – To świetnie. Podpiszemy papiery i będzie gotowe.
[22:22] <harry> Bo okolica nie cieszy się najlepszą sławą.
[22:22] <murphy> – Już mówiłem, to dla mnie okazja do nabycia domu w atrakcyjnej lokalizacji. To, co dla pana jest “nie najlepszą” sławą dla mnie jest właśnie atrakcją.
[22:23] <harry> – A jakimi badaniami Pan się zajmuje?
[22:23] <murphy> – Zajmuję się duchami, spirytyzmem oraz badaniami parapsychologicznymi.
[22:24] <harry> – Znał pan Silasa?
[22:25] <murphy> – Nie, nie wydaje mi się bym znał.
[22:25] <harry> A czemu ten dom nasycony jest okultyzmem?
[22:26] <murphy> – To nie ten dom, ale jego sąsiedztwo. Nie wiem, na ile zna pan historię Arkham?
[22:27] <harry> Niezbyt dobrze, ale ostatnie doświadczenia były bardzo dziwne i niezbyt przyjemne.
[22:27] < Murphy > – A wie pan co jest po drugiej stronie drogi, w lesie i pagórku pokrytym lasem? To niedaleko domu.
[22:27] <harry> Nie, ale proszę mi wyjawić.
[22:28] < Murphy > – Jest tam stary cmentarz, obecnie zamknięty, a na wzgórzu nieopodal niego jest słynne miejsce szubieniczne, gdzie wieszano skazańców, łotrów i palono czarownice.
[22:29] <harry> – Dobra kryjówka – szepcze pod nosem.
[22:29] <harry> – Chce pan zbadać to miejsce?
[22:29] < Murphy > To cudowne miejsce nasycone tak bardzo mocą, że aż kipi. Mając dom w takiej bliskości mogę prowadzić badania bez wynajmowania czegokolwiek i bez wzbudzania niepotrzebnych pytań.
[22:30] <harry> – Jest pan ciekawym człowiekiem.
[22:30] < Murphy > A nieopodal choć trochę dalej jest dom, opuszczony, gdzie emanacje są bardzo silne i nawet na uniwerku mówią, że mieszka tam “Nieznazwane”.
[22:30] <harry> Możliwe, że się dogadamy.
[22:30] < Murphy > – To wszystko jest fascynujące i chcę o tym napisać pracę. Dlatego potrzebuję tego domu.
[22:31] <harry> Może pana by zainteresowała nasza historia?
[22:31] < Murphy > – O duchach czy o żywych?
[22:31] <harry> – Związana z domem.
[22:32] <murphy> – Bo nie interesuję się niczym co nie ma w sobie ektoplazmy – uśmiechnął się lekko.
[22:32] <harry> – Może pan mi wyjaśnić, jak martwy człowiek może chodzić…
[22:34] <murphy> – Z naukowego punktu widzenia nie może…
[22:34] <harry> – A z pana punktu widzenia?
[22:34] <murphy> – Ale sądzę, że to jest temat na dużo dłuższą rozmowę niż takie coś pod pocztą.
[22:34] <harry> Może pan ze mną pojechać?
[22:34] <murphy> – Spotkajmy się może wieczorem u pana w domu.
[22:35] <harry> – Nie. To może źle się skończyć.
[22:35] <murphy> – Ja muszę jeszcze na uniwerek podskoczyć, załatwić parę spraw i będę wolny.
[22:35] <harry> Dobrze. Niech pan podjedzie do Hotelu „Guardian Apartaments”
[22:36] <murphy> – Mogę być tam na 21. Czy to panu pasuje?
[22:36] <harry> Tak. Im szybciej tym lepiej.
[22:36] <murphy> – To do zobaczenia w takim razie.
[22:37] <harry> Do zobaczenia.

Harry wraca do hotelu, do Susan i Iana. Na wieczór będą mieć wizytę pana Murphy`ego i musi ich do niej przygotować.

Comments

MarcinRauf

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.