Arkham

Arkham 8 stycznia 1930 roku

Dziwne, tajemnicze i pełnie niepokojących znaczeń obrazy i wydarzenia zaatakowały wasze umysły i choć początkowo odbieraliście wszystko wyłącznie na zasadzie odruchów to z czasem zmieniło się to, gdy umysł wplótł się w to wszystko. Zaczęło się analizowanie tego, co zaszło i wyciąganie wniosków z tego, co doświadczyliście. Oczywiście poskładanie tego w jedną całość nie jest łatwe i nie było. Zrozumienie faktów wykraczało daleko poza zwykłą percepcję rzeczywistości, która naginała się niczym wstęga Mobiusa do tego co widziały wasze oczy i słyszały wasze uszy. Coś naprawdę poza postrzeganiem pojawiło się w waszej rzeczywistości i zrobiło w niej wyłom na tyle szeroki, by mózg mógł teraz pracować ciężej i intensywniej łącząc z pozoru błahe sprawy w większy obraz całości.

A to wszystko w ciągu zaledwie paru sekund, gdy postać w płaszczu oddaliła się od was mówiąc, że musi znaleźć resztę czegoś, czego poszukuje. W ciągu dwóch jego kroków wasze umysły przeszły drogę równą odległości kosmicznej próżni do słońca by ogarnąć wszystko to, co się działo wokół. Dojmujący ból, który przyszedł, nie ułatwiał sprawy i powodował, że robiło się przez to wszystko bardzo trudne. Dopiero przeciążenie zarówno synaps odpowiedzialnych za procesy myślowe jak i przewodzenie bólu zesłało błogosławieństwo utraty świadomości. Zaczęła pracować podświadomość, która wykonywała wszystko setki razy szybciej niż pamięć odpowiedzialna za postrzeganie rzeczywistości. Podświadomość, którą podejrzewacie, że jest, ale której nie możecie przejrzeć, musiała to wszystko poukładać by, po wybudzeniu, nie spotkały was koszmary równe tym, które przeżywa się w najgorszych snach. Snach, w których błotnista podłoga nie chce puścić nóg, podczas gdy na plecach czujecie oddech czegoś nienazwanego, które to czyha na was i wasze dusze.
Przebudzenie… podświadomość… sen… wyzwolenie…
Od tego, co realne do tego, co nierzeczywiste jest zaledwie kilka mikronów – komórek, które zmieniają rzeczywistość. Wybudzenie… mózg zaczyna pracować… Poszczególne jego obszary zaczynają jarzyć się słabym blaskiem aury Kirlana świadczącej o rosnącej aktywności kolejnych jego partii. Oczy zaczynają nerwowo poruszać się pod zamkniętymi powiekami jakby chciały dostrzec coś przez skórę zasłaniającą świat.

Wizja1

Palce zaczynają nerwowo poruszać niewidoczne struny rzeczywistości napinając je i grając swoją własną melodię.
Wreszcie…
Czucie…
Zapach…
Szpital…
Otwieracie oczy.
Szpitalne ściany, biała farba i słaba, księżycowa poświata, sącząca się przez okna. Sala szpitalna przypomina tą, w której leżał Harry. Wszyscy mają na sobie szpitalne ubrania i bose nogi. W półmroku daje to wygląd ducha. Za oknem noc i ulica skryta za grubą zasłoną mgły. Brak szafek wyjaśnia, gdzie są ubrania całej trójki. Z całą pewnością nie w pokoju.
Na szczęście drzwi się otwierają i można wyjść na rozświetlony korytarz. Kilka żarówek przy suficie daje blade, ale jednak, światło. Przy otwarciu drzwi coś w nie stuknęło, jakby napotkały coś na swojej drodze. Tym czymś okazało się być przewrócone krzesło. Obok niego, na podłodze, czerniła się rdzawa plama. Pustka w szpitalnym korytarzu jest tak przejmująca, że słychać tylko buczenie elektryczności w oprawkach żarówek.

[22:14] <ian> Wracam do sali i szeptem mówię: „Cicho…coś tu nie gra…znowu”
[22:14] <susan> Jest jakiś dzwonek po pielęgniarkę?

Wizja2

[22:15] <harry> – Dorwijmy ubrania i zmykajmy. Może ten wariat nadal tu być.
[22:15] <mg> Jest przycisk na dzwonek. Lekko brudny i zakurzony, ale jest. Jest też włącznik światła.
[22:15] <susan> – Zadzwonię po pielęgniarkę.
[22:15] <harry> – Nie.
[22:15] <ian> – Nie dzwoń.
[22:15] <susan> – Ona wie, gdzie są nasze ciuchy.
[22:15] <harry> – On tu może być.
[22:15] <susan> – Nie wyjdę w gatkach szpitalnych na ten mróz.
[22:16] <ian> Czuć zapach środków czyszczących?
[22:16] <susan> – E, nie ma go. Szuka książek u Marstersta.
[22:16] <harry> – Znajdźmy jakież ubrania. To szpital chyba?
[22:16] <mg> Trochę czuć, ale nie aż tak bardzo, jak byliście tu jeszcze niedawno.
[22:16] <susan> – W szpitalu raczej kurtek zimowych nie mają. Nasze walizki powinny być w szatni na dole.
[22:16] <harry> -Sprawdźmy.
[22:16] <ian> – Pamiętacie? Nasze bagaże tu gdzieś muszą być.
[22:17] <harry> Dokładnie.
[22:17] <ian> – Szpital jest chyba opuszczony.
[22:17] <susan> Czy cokolwiek mamy przy sobie z naszych rzeczy?
[22:17] <mg> Nie, nic nie macie.
[22:17] <mg> Poza ubrankiem szpitalnym. Niczego.
[22:18] <susan> Pod poduszka też nic nie leży?
[22:18] <mg> Pod poduszką znajdujesz kartkę wydartą z kalendarza. Jest to 21 stycznia 1930 roku. Na odwrocie jest napisane “Zadzwoń”.
[22:19] <harry> -Co???
[22:19] <susan> – Zobaczcie pod swoimi.
[22:19] <susan> Jakiś podpis, nr telefonu?
[22:20] <mg> Więcej kartek nie znajdujecie. Nie ma też numeru telefonu czy czegoś takiego.
[22:20] <susan> – Chyba mam anonimowego wielbiciela.
[22:20] <susan> To wszystko zdarzyło się kiedy? W sensie, którego stycznia? Chodzi mi o poprzednie wydarzenia.
[22:20] <harry> – Obrzydliwe.
[22:21] <harry> – No to sobie poużywał….
[22:21] <susan> – Masz problem chyba…
[22:22] <mg> Ostatnie pamiętacie z 7 stycznia…
[22:22] <harry> – Mam nadzieje że mój tyłek mnie nie boli.
[22:22] <susan> – Sprawdź.
[22:22] <susan> Tymczasem naciskam dzwonek po pielęgniarkę.
[22:23] <mg> Naciskasz dzwonek. Gdzieś w oddali, daleko, coś zabrzęczało. Coś zaszeleściło w korytarzu, jakby setki chitynowych nóg zaczęło drapanie w jednym miejscu.
[22:24] <susan> Wyglądam na korytarz.
[22:24] <harry> – To był błąd.
[22:25] <susan> – A niby jak chcesz stąd wyjść jak nie korytarzem?
[22:25] <harry> Ruszam do przodu.
[22:25] <mg> Na korytarzu nie zmieniło się nic – może tylko koniec korytarza, gdzie świeciła się żarówka i było zejście na dół, tonie w ciemności.
[22:25] <harry> Jest jakieś inne wyjście?
[22:26] <mg> Nie widać, choć są inne drzwi po obu stronach korytarza.
[22:26] <susan> – Chodźmy, po drodze zajrzyjmy do dyżurki pielęgniarek.
[22:26] <mg> Gaśnie kolejna żarówka. Znów część korytarza zatapia się w ciemności.
[22:26] Harry niepewnie przesuwa ręką po ścianie próbując złapać równowagę.
[22:26] <susan> Czy dyżurka pielęgniarek jest po drodze do oświetlonego końca korytarza czy ciemnego?

Wizja4

[22:27] <mg> By przejść dalej musicie zanurzyć się w ciemność. Także by dojść do pielęgniarek i do schodów.
[22:27] <harry> Otwieram boczne drzwi.
[22:27] <susan> – Chodźcie w kierunku dyżurki.
[22:29] <mg> W ciemność?
[22:29] <susan> A jest jakaś inna opcja?
[22:30] <ian> Ja sprawdzam jeszcze drzwi do najbliższych sal.
[22:30] <mg> Widać jak Harry rozgląda się przy otartych drzwiach do wejścia do sali.
[22:31] <ian> Dołączam do niego.
[22:31] <susan> – Lepiej chodźmy zamiast podziwiać widoki.
[22:32] <ian> Coś widać w tej najbliższej sali?
[22:32] <harry> Trzeba w dół iść.
[22:33] <susan> To chodźmy w tą ciemność.
[22:33] <harry> Idź pierwsza.
[22:33] <harry> – Skoro chciałaś się widzieć z pielęgniarką…
[22:33] <susan> Idę mrucząc pod nosem, tak żeby Harry nie słyszał, obraźliwe komentarze.
[22:34] <mg> Ianie – widzisz w sali, którą otworzyłeś łóżka z pacjentami. Każdy pacjent jest przykryty prześcieradłem.
[22:35] <harry> – Lepiej chodźmy. Albo sprawdź, czy są ubrania.
[22:35] <ian> Czy są oni przykryci tak jak się przykrywa kogoś kto czeka już tylko na transport do kostnicy?
[22:36] <mg> Tak to wygląda.
[22:36] <ian> A prześcieradła są chociaż białe?
[22:36] <mg> W półmroku są białe.
[22:36] <susan> Jaka jest widoczność?
_ [22:37] <mg> Jest półmrok więc z kolorami nie bardzo, ale kształty dość dobrze widać. Na odległość już nie bardzo. W korytarzu jest lepiej, bo są żarówki. I widać dalej. Przynajmniej do ściany ciemności przed wami._
[22:37] <ian> Wchodzę tam i szukam ubrań.
[22:37] <susan> Zaglądam za Ianem.
[22:38] <susan> Ile jest tych łóżek?
[22:39] <mg> Łóżek jest 8. Drzwi zatrzaskują się z dużą siłą.
[22:40] <susan> Zamykają nas w sali?
[22:40] <mg> Harry został na korytarzu i patrzył czy coś się na nim dzieje. Reszta jest w sali.
[22:41] <harry> Kurwa.
Harry biegnie do bocznej Sali, by wyrwać jakiś kawał metalowej rurki i spróbować otworzyć zamknięte drzwi.

Wizja5

[22:41] <susan> Same się zamknęły?
[22:41] <mg> Tak, wygląda na to, że same.
[22:42] <ian> Doskakuję do nich i próbuję otworzyć.
[22:42] <mg> Nie reagują. Klamka pracuje, ale zapadka jest nadal na swoim miejscu.
[22:42] <ian> Rozglądam się po Sali. Jakiś wózek? Ławka?
[22:42] <susan> Okno da się otworzyć?
[22:43] <mg> Słyszycie jak ktoś z drugiej strony próbuje coś z drzwiami zrobić.
[22:43] <mg> Są szpitalne łóżka z zawartością i są okna, jak u was. Tylko ta sala jest większa niż wasza. Okna nie daje się otworzyć. Widać, że są zabite gwoździami.
[22:44] <susan> Czy jakieś krzesła są?
[22:44] <mg> Nie ma krzeseł.
[22:44] <ian> Biorę 3 kroki rozbiegu i próbuję wywarzyć drzwi.
[22:44] <susan> Czy cokolwiek jest? Prócz łóżek?
[22:45] <mg> Uderzasz barkiem w drzwi, ale są niewzruszone.
[22:45] <mg> Prócz łóżek nie widać nic innego.
[22:46] <ian> Ponawiam próbę.
[22:46] <susan> A drzwi otwierają się do wewnątrz czy na zewnątrz?
[22:46] <mg> Znów bierzesz rozpęd i uderzasz w drzwi. Nic to nie daje.
[22:46] <mg> Drzwi otwierają się na korytarz.
[22:47] <susan> – No cóż, próbuję wziąć prześcieradło i wybić szybę…
[22:47] <ian> Zaglądam pod łóżka.
[22:47] <susan> – Coś znalazłeś?
[22:48] <mg> Nic nie ma pod łóżkami.
[22:48] <ian> Śmierdzi trupem w ogóle?
[22:49] <susan> Sięgam do najbliższego łóżka, chwytam prześcieradło i przygotowana na makabryczny widok ściągam.
[22:49] <mg> Nie, nie śmierdzi. Susan ściąga prześcieradło…
[22:50] <mg> Słychać dzwonek gdzieś na korytarzu.
[22:50] <mg> Pod prześcieradłem widać ciało. Mężczyzna. Nagi. W średnim wieku. Wydaje się jakby spał, ale nie unosi się klatka piersiowa.
Harry nie sforsował drzwi, ale na korytarzu gasną kolejne światła. Desperacko wrócił do pokoju i raz jeszcze zadzwonił dzwonkiem, by starać się zlokalizować źródło dzwonienia. Światła gasną coraz bliżej Harrego.
[22:52] <susan> – Ianie, weź prześcieradło, owiń rękę i spróbuj wybić okno.
[22:52] <ian> – Dobrze, biorę od Susan prześcieradło i podchodzę do okna. Rozglądam się wpierw co za nim widać.
[22:53] <mg> Owijasz sobie rękę. Patrzysz, co jest za oknem. Widzisz identyczną ulicę, jak ze swojego okna. Te same lampy, ta sama mgła i tak samo przewala się z jednego końca ulicy na drugi.

Wizja7

[22:55] <ian> – Musimy się liczyć z tym że zamarzniemy po wybiciu okna.
[22:56] <susan> – Lepsze to niż czekać na nie wiadomo co.
[22:56] <mg> Słychać pukanie do drzwi. Takie, jakby ktoś chciał wejść i nie wie, czy może.
[22:56] <susan> – Czekaj.
[22:57] <ian> – Kto tam?!
[22:59] <mg> Słyszycie wokół siebie szepty: “Posłaniec”.
[22:59] <susan> Trupy mówią?
[23:00] <mg> Nie, to nie od nich. To jakby wokół was było, w powietrzu.
[23:00] <ian> – Czego chcesz od nas?
[23:01] <mg> “Wezwaliście mnie. Zadzwoniliście.”
[23:02] <ian> – Czyim posłańcem jesteś?
[23:03] <mg> “Jej imienia nie pojmie twój umysł”
[23:03] <susan> – Wejdź.
[23:04] <mg> Słychać szczęk zamka i drzwi się otwierają. Wpływa ciemność. Czarna mgła wlewa się ale tylko na kilka metrów, nie dalej. Staje w niej czarny człowiek, jakby zrobiony z tej mgły.
[23:06] <susan> – Ty mi zostawiłeś kartkę?
[23:06] <mg> Nie, to ty sama zostawiłaś. A w zasadzie twój umysł.
[23:07] <susan> – Hmmm. Możesz nam pomoc się stąd wydostać?
[23:08] <mg> Tak, to przecież jesteście wy sami. Tylko musi chcieć tego ten, który otworzył bramę.
[23:08] <susan> – Nie rozumiem. Jaką bramę?
[23:08] <mg> Księgę.
[23:09] <ian> – Harry?
[23:09] <susan> – Kogo masz na myśli? Tego, który nam zabrał księgę?
[23:09] <mg> Nie, tego który nadchodzi.
[23:10] <mg> I widać, jak z ciemności wychodzi Harry.
[23:10] <harry> – To ja czytałem księgę.
Harry pamiętał, jak jeszcze przed chwilą słyszał od ciemnej figury człowieka słowa: „Jest wreszcie ten, co mnie wezwał” a wkrótce potem: „Wezwałeś nas przez siebie. Otworzyłeś portal w swojej duszy. Otworzyłeś księgę. Nadszedł czas zapłaty”. Harry chciał już jak najszybciej dotrzeć do swoich towarzyszy. Dlatego wyłonił się z ciemności, choć to tak naprawdę on ją sprowadził.
[23:11] <susan> – Co??? Czyli księga jest bramą? Do czego?
[23:12] <harry> – Nie wiem.
[23:13] <susan> – Dobra. Zabierajmy się stąd.
[23:13] <mg> Głos znów się odzywa – “Zatem jesteś strażnikiem”
[23:13] <harry> Strażnikiem czego?
[23:13] <mg> “A mimo to mnie wezwałeś”
[23:15] <mg> “Czy jesteś gotowy na to, co mogę ci zaoferować?”
[23:15] <harry> Tak, byle byś nas wypuścił.
[23:16] <mg> “A skąd mam was wypuścić? Jesteście przecież w sobie. Chcesz bym wam zabił?”
[23:17] <harry> Przedstaw mi swoją propozycję.

Wizja8

[23:18] <ian> – Albo jesteśmy pod silną narkozą albo tak wygląda odbicie palmy.
[23:18] <mg> “Jesteś strażnikiem – wiesz co czynić”
[23:18] <harry> Chcesz, bym księgi odzyskał…
[23:19] <susan> – Albo wypaliliśmy dobrą działkę opium.
[23:19] <ian> – Pomóż nam je odnaleźć.
[23:19] <harry> … I zniszczył tych, którzy je ukradli…
[23:20] <harry> … Czy tego chcesz?
[23:21] <mg> “Ahhhhhh……….”
[23:21] <mg> “Miękka papka twojego mózgu jest niczym boska ambrozja dla mego podniebienia”
[23:23] <susan> – Dobra Harry, ten pan mówi, że możesz nas stąd wyprowadzić, więc do dzieła.
[23:23] <ian> – Prowadź i to żywo.
[23:23] <mg> “Strażniku!!!!!!”
[23:24] <mg> “Albo wyjdziesz ty, albo miękkie istoty które są z tobą – wybór należy do Ciebie”
[23:25] <harry> Wszyscy wyjdą, albo nikt.
[23:25] <mg> “Taka jest twoja wola?”
[23:25] <mg> “Pamiętaj, że nie ma nic darmo”
[23:27] <harry> Skoro tak stawiasz sprawę to uwolnij moich towarzyszy ale ksiąg nie odzyskasz.
[23:28] <mg> “Strażniku – nie wiesz o czym mówisz.”
[23:28] <harry> A ze mną zrób co uznasz za stosowne smakoszu.
[23:28] <mg> “Księga jest bramą i tylko to się liczy”
[23:28] <harry> Oczywiście że nie wiem!!!
[23:28] <mg> Zatem twoi towarzysze są wolni.
[23:28] <harry> Nie wiem o co tu chodzi!!!
[23:28] <harry> Gdzie jest doktor Spoon ???!!!!

Comments

MarcinRauf

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.